wtorek, sierpnia 22, 2017

Ubrania - chłopiec i dziewczynka

Ubrania - chłopiec i dziewczynka
Kiedy byłam w pierwszym trymestrze ciąży i jeszcze nie znałam płci dziecka, weszłam do jednego sklepu z używaną odzieżą i zapytałam sprzedawczyni, gdzie znajdują się ubrania dla maleńkich dzieci. Chciałam zrobić taki wstępny rekonesans. ;-) Sprzedawczyni zapytała się od razu: "Ale to będzie dla chłopca, czy dla dziewczynki?". Zapewne wytrzeszczyłam na nią oczy, bo sprzedawczyni dziwnie na mnie spojrzała. A ja po prostu zupełnie nie spodziewałam się takiego pytania. Przyszłam poszukać jedynie ubrania dla DZIECKA. Czy to naprawdę takie istotne, czy niemowlę jest płci żeńskiej, czy męskiej? Przecież taki mały człowiek, bez względu na to, jak wyglądają jego organy płciowe, tylko śpi, je, sika i robi kupy. Pomyślałam sobie, że świat zwariował i czym prędzej wyszłam ze sklepu. Liczyłam na to, że ta pani sprzedawczyni była wyjątkiem. Ale, jak się później okazało w kolejnych sklepach, wyjątkiem byłam chyba tylko ja.


źródło: pixabay

środa, sierpnia 16, 2017

"Kot, który zgubił dom" - o tolerancji

"Kot, który zgubił dom" - o tolerancji
źródło: http://www.gpb.org


"Kot, który zgubił dom", czyli lekcja tolerancji dla najmłodszych


Wiecie, co jest jedną z moich ulubionych cech u dzieci? To, że nie mają uprzedzeń. Jeśli na przykład ktoś się do nich uśmiechnie, to też się uśmiechają. I nie ważne, z jakiego kraju pochodzi ten ktoś. Nie ważne, jaki ma kolor skóry, czy jest bogaty, czy biedny, jakiego jest wyznania, czy ma jedną nogę czy dwie, czy jest gruby czy chudy. Dzieci tego nie oceniają. One po prostu widzą w drugiej osobie człowieka. Zawsze kiedy o tym myślę, przypomina mi się poniższy filmik nakręcony na lotnisku. Maleńka dziewczynka macha do każdej napotkanej osoby. Nie liczy się dla niej, czy ten ktoś jeździ na wózku inwalidzkim, czy chodzi o kulach, ani jakiego koloru ma skórę. 

niedziela, sierpnia 06, 2017

Lato z dzieckiem

Lato z dzieckiem

To już lato - czyli słońce, kleszcze i komary ;-)


Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam lato. Niestety ma ono 3 stałe mankamenty: słońce, a raczej związane z nim oparzenia słoneczne, kleszcze i oczywiście wszędobylskie, zawsze mnie atakujące, komary. 

Szczerze mówiąc przed narodzinami mojego syna nie przykładałam większej wagi do kremów z filtrem. Albo kupowałam pierwszy lepszy z drogerii, albo niczego nie kupowałam, a jak się już poparzyłam, to po prostu mniej lub bardziej dzielnie to znosiłam i czekałam, aż skóra dojdzie do siebie. ;-) 

Co do kleszczy, to po prostu liczyłam na szczęście, że ich nie złapię. No i nie chodziłam po lesie w krótkich spodenkach i bluzkach bez rękawów. Tyle.

Jeśli natomiast chodzi o komary, to z pokorą znosiłam ich ukąszenia, twierdząc, że taka jest moja nieszczęsna uroda. Ukąszenia muszą być. Koniec kropka.

piątek, sierpnia 04, 2017

Czy noworodek potrzebuje kosmetyków?

Czy noworodek potrzebuje kosmetyków?

Ten post mógłby być bardzo krótki. Wystarczyłyby 3 litery: N I E. Koniec kropka ;-)

Ale będzie ciut dłuższy. Możecie odetchnąć z ulgą. ;-)

środa, sierpnia 02, 2017

Lalka Willama - Charlotte Zolotow

Lalka Willama - Charlotte Zolotow

Lalka Williama - książka dla chłopców inna niż wszystkie

Pewnego dnia będąc na spacerze z moim maleńkim synkiem, który spał sobie w najlepsze w gondoli, zobaczyłam kilkuletniego chłopca biegnącego ze swoją "męską zabawką" większą od niego. Tą "zabawką" był ogromny karabin kałasznikow... Dookoła matki i babcie siedzące na ławeczkach i spacerujące po parku. Żadna z nich nie wydawała się wstrząśnięta takim widokiem. Natomiast ja aż przystanęłam z otwartymi ustami. Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam.

wtorek, sierpnia 01, 2017

Kosmetyki dla kobiet w ciąży... (NIE) stać mnie na to!

Kosmetyki dla kobiet w ciąży... (NIE) stać mnie na to!
zdjęcie: Warsztat Spojrzeń

Nigdy nie zwracałam uwagi na skład kosmetyków, ponieważ wierzyłam w dobre intencje producentów oraz w to, co widniało w opisie produktu. Śmiech na sali...

Dopiero dwa zbiegi okoliczności (ciąża i uczulenie na tonik do twarzy) wpłynęły na to, że zaczęłam drążyć temat... i po raz kolejny niemal nie osiwiałam z przerażenia. Tak, tak. Drodzy konsumenci, jesteśmy najzwyczajniej robieni w bambuko.

wtorek, sierpnia 01, 2017

"Dziecko bez kosztów", czyli książka, która uratowała mi... portfel

"Dziecko bez kosztów", czyli książka, która uratowała mi... portfel
Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, jedną z pierwszych przerażających (tak, nie przesłyszeliście się: przerażających) mnie myśli było: "jak ja sobie finansowo z tym poradzę?". Dookoła tylko się słyszy i słyszy, że posiadanie dziecka to ogromne koszty. Tak więc, czy tryskałam radością po zobaczeniu dwóch kresek na teście ciążowym? Nie od razu. Stres związany z tym, jak to finansowo będzie niestety przeważył.
Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger