poniedziałek, grudnia 31, 2018

Podsumowanie 2018 roku i wyzwania na 2019 rok

Mimo że niespecjalnie przepadam za podsumowaniami, w tym roku postanowiłam takie przygotować. Dlaczego to robię? Ponieważ uznałam, że dobrze by było spojrzeć na cały 2018 rok krytycznym okiem, nawet jeśli wyniki tego podsumowania nie okażą się dla mnie zbyt łaskawe. Dlaczego się tego obawiam? Ponieważ niestety, jak wiele kobiet, po pierwsze panicznie boję się porażki, a po drugie jestem perfekcjonistką. Walczę z obydwoma przypadłościami i chyba coś w tych kwestiach drgnęło, a przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą. Jestem coraz odważniejsza i nie boję się, że się w czymś nie sprawdzę, czy że ktoś mnie wyśmieje. A co do perfekcjonizmu... No cóż. Tu sytuacja raczej bez większych zmian. Niestety. Mówię niestety, ponieważ dla blogera perfekcjonizm to jedna z gorszych cech, jakie może mieć. Liczę jednak na to, że w 2019 roku i z tą wadą poradzę sobie... przynajmniej do pewnego stopnia.






Podsumowanie zacznę od plusów, czyli od moich sukcesów w 2018 roku.


1. Sukcesy blogowe w 2018 roku:


1. Pojawiłam się w "Wysokich Obcasach"


Dokładnie mowa o artykule "Mamo, co to coming out?", który został opublikowany w Wysokich Obcasach 18 sierpnia 2018 r. Tym samym spełniło się jedno z moich marzeń odkąd byłam nastolatką i zaczynałam czytać ten tygodnik: pojawić się w na łamach WO. Co prawda artykuł nie jest tylko o mnie, ale przecież od czegoś trzeba zacząć, czyż nie? ;-) 

We wspomnianym artykule znalazłam się natomiast dzięki postowi, jaki opublikowałam wcześniej na swoim blogu. Mowa o recenzji książki "Król i król"




2. Coraz więcej polubień fanpage'a na Facebooku:

Dokładnie rok temu mój fanpage lubiło jedynie 47 osób. Na tę chwilę polubień jest aż o 427 więcej! Bardzo, bardzo, bardzo Wam wszystkim i każdemu z osobna za to dziękuję! Często nachodzą mnie chwile zwątpienia. Zastanawiam się, czy to co robię ma w ogóle jakikolwiek sens, czy ktokolwiek czyta te moje wypociny, czy warto tracić tyle czasu na publikację tekstów, czasu, który mogłabym spożytkować w inny sposób. Jednak Wasza obecność i niesamowite komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto. :-) Dziękuję Wam za to, że jesteście i mam nadzieję, że ze mną pozostaniecie.



3. Publikacja mojego artykułu na portalu aktywnedzieciaki.pl


Jeden z moich artykułów został wyróżniony i opublikowany na portalu aktywnedzieciaki.pl. Chodzi o tekst na temat zdrobnień i spieszczeń, czyli czegoś, czego - jak pewnie już dobrze wiecie - nie znoszę.



4. Top 3 artykuły na blogu:


Bardzo się cieszę, że niektóre z moich wpisów są wśród Was bardzo popularne. Duża liczba odsłon dodaje mi pozytywnego kopa do działania i pisania kolejnych artykułów. A oto 3 najczęściej czytane artykuły na blogu:

miejsce I - Nie samymi pampersami rodzic żyje - część I

miejsce III - Poród bez ściemy


2. Sukcesy życiowe w 2018 roku:


1. Urodziłam drugie dziecko

Zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci. Najlepiej chłopca i dziewczynkę. No i mam. ;-) Co prawda, nie zdawałam sobie sprawy, że stanie się to tak szybko. Różnica pomiędzy moimi dziećmi wynosi bowiem jedynie 21 miesięcy, czyli niecałe dwa lata. Jak na razie o dziwo hardcore'u nie ma, bo mała to noworodek idealny, czyli - innymi słowy - tylko je i śpi. A, jak pewnie pamiętacie, z Sebastianem w kwestii spania łatwo nie było. W pewnym momencie - żeby nie zwariować - zakupiłam nawet bardzo oryginalną książeczkę na zszargane nerwy "Śpij już, kurwa, śpij!". :P


2. Żyję coraz ekologiczniej

Rok 2018 z pewnością mogę nazwać rokiem ekologii w moim sposobie myślenia i zmiany niektórych zachowań.

- Nie dla nowych ubrań

W roku 2018 nie kupiłam ani jednego nowego ubrania (OK. Prawie. Wyjątkiem była para krakowskich rajtuzów ;-), 2 pary getrów z Auchan oraz - och racja! - biała spódnicy, jaką miałam na sobie na ślubie znajomych). Postanowiłam nie kupować nowych ubrań z kilku powodów: ponieważ mam sporo ubrań jeszcze nie zużytych, dla oszczędności, żeby nie dokładać się do biznesu międzynarodowych sieciówek zanieczyszczających środowisko i wyzyskujących swoich pracowników.


Oprócz tych niewielkich wyjątków, jeśli chodzi o nowe ubrania, kupiłam sobie jeszcze kilka ciuchów w szmateksach. Dla mnie nowe, mimo że w rzeczywistości z drugiej ręki. W ogóle muszę Wam powiedzieć, że na nowo zakochałam się w odzieży z SH. Jeśli ma się sprawdzony sklep, za przysłowiowe grosze można znaleźć w nim super ciuchy za ułamek ceny, jaki byśmy musieli zapłacić w galerii handlowej, a jakość tych ubrań niejednokrotnie przewyższa nową odzież nawet dobrych marek.

ubranie mojego synka i moje pochodzi z second handu

ubranie mojego synka i moje pochodzi z second handu
autor: Daga Wis Fotografia

- Nie dla komercyjnych środków czystości

Nie kupiłam też żadnego środka do czyszczenia... za wyjątkiem płynu do mycia naczyń i tabletek do zmywarki. Obydwa jednak są ekologicznej firmy Frosch. Co prawda tabletki miałam robić sama, ale do ich produkcji potrzebny był mi boraks, który w ciąży jest niewskazany. Jeśli nie kupujemy niczego więcej, jak wobec tego czyścimy nasze mieszkanie? O tym mogliście już przeczytać w moim wcześniejszym wpisie Ekologiczne sprzątanie. Używamy po prostu sody, octu oraz szarego mydła ukraińskiego w najrozmaitszych konfiguracjach. 

Ach, a do prania stosujemy ekologiczny proszek Domol ultra sensitive, płyn do prania Biały jeleń hypocare, Nappy Fresh - ekologiczny odkażacz do pieluszek wielorazowych oraz - zamiast płynu do płukania - olejek z drzewa herbacianego.

pasta na bazie sody oczyszczonej i szarego mydła


- Drastyczna redukcja kosmetyków

Ponadto - i jestem z tego dumna - dokonałam prawdziwej rewolucji w swojej kosmetyczce, znacznie redukując tym samym ilość używanych kosmetyków. Dzięki temu nie tylko moja skóra jest zdrowsza, ale i portfel znacznie grubszy. Pisałam o tym we wpisie: "Redukcja kosmetyków, czyli jak zaoszczędzić spore pieniądze". W 2019 roku mam zamiar wprowadzić jeszcze kilka zmian jeśli chodzi o kwestię redukcji kosmetyków. Będzie jeszcze taniej i zdrowiej. ;-) 

- Ograniczenie plastiku - zero waste

To co najczęściej kupowałam w 2018 roku to była żywność. Taka rzeczywistość matki: jak zakupy, to w spożywczym. ;-) Jednak i tu nastąpiły spore zmiany. Staram się kupować bardziej z głową, ale nie chodzi mi tu stricte o oszczędności, ile o tzw. zero waste. Innymi słowy, wypowiedziałam wojnę śmieciom, czyli przede wszystkim wszechobecnemu we współczesnym świecie plastikowi. 

W jaki sposób staram się ograniczać kupowanie plastiku?

a) przestałam pakować owoce i warzywa do plastikowych torebek. Do sklepu chodzę ze swoimi woreczkami wykonanymi ze starej firanki albo po prostu kładę owoce i warzywa luzem na taśmie przy kasie.

b) zwracam uwagę na to, w co są zapakowane produkty, które kupuję. Wolę kupić ryż albo płatki w papierowym opakowaniu niż w plastikowym.

c) jak już muszę kupić coś w plastiku, staram się, by było to większe opakowanie. Np. zamiast kupić masę małych jogurtów, kupuję kilka dużych. Kupuje wtedy co prawda plastik, ale ilościowo zużywam go mniej. Na rok 2019 mam natomiast ambitny plan samodzielnego robienia jogurtów. ;-)

d) nie wyrzucam torebek na pieczywo z Lidla albo z Biedronki i wykorzystuję je wielokrotnie chodząc z nimi na kolejne zakupy. W domu pieczywo przekładam do bawełnianych worków wykonanych ze zbędnych ścierek Elly z Ikei. Każdą ścierkę przecięła na pół, a następnie zszyłam tworząc worek. Przechowywane w ten sposób pieczywo zachowuje świeżość znacznie dłużej. 

e) przestałam kupować herbaty w torebkach, ponieważ dowiedziałam się, że te torebki są wykonane przynajmniej w części z plastiku. Od jakiegoś czasu kupuję tylko herbaty sypane. Okazuje się, że nie tylko są bardziej ekologiczne, ale też smaczniejsze i znacznie tańsze.

f) Na zakupy zawsze chodzę z moją torbą, żeby nie kupować siatek foliowych.

Więcej na temat ekologii w moim życiu możecie przeczytać klikając na dział "ekologia" umieszczony na górze mojego bloga.


A teraz czas na minusy, bo przecież nie wszystko w 2018 roku mi się udało...

3. Porażki blogowe w 2018 roku:


1. Za mało postów


To jest chyba moja bolączka numer jeden jeśli chodzi o blog. Piszę znacznie mniej postów niż bym tego chciała. Mam głowę pełną pomysłów, ale. No właśnie jest to jedno wielkie ALE. Jestem mamą mającą pod swoją opieką dwójkę małych dzieci. Jeśliby obydwa były jeszcze noworodkami. Ale nie. Jedno ma prawie dwa lata. Ci co mają, albo mieli dzieci w tym wieku, dobrze wiedzą, że oznacza to całkowicie absorbującego małego człowieka, przy którym nie ma możliwości zrobienia czegokolwiek. Pracować nad blogiem mogę więc jedynie, kiedy mój syn śpi. Ponieważ Sebastian chodzi spać bardzo późno (około 22:00), a wtedy jestem już wykończona, na pisanie pozostają mi jedynie jego drzemki, a niestety czas ten nie jest wystarczający, żebym mogła przelać na klawiaturę wszystkie swoje myśli. 


2. Brak aktywności na Instagramie


Moją kolejną przynajmniej chwilową porażką dotyczącą bloga jest mój profil na Instagramie. Od wielu miesięcy stoi on odłogiem. Najpierw z powodu kilkumiesięcznej awarii mojego tabletu, a teraz z powodu chronicznego braku czasu. Mam ambitny plan na rozruszanie mojego instagramowego konta w 2019 roku. Chciałabym rozpocząć projekt o nazwie "rodzicielstwo non-fiction", czyli pokazywać, jak naprawdę wygląda bycie mamą i tatą. Będą to obrazy pokazujące całą prawdę i tylko prawdę, bez niepotrzebnego lukru, w który obfitują instagramowe profile parentingowe. Przykładem zdjęcia do tego projektu niech będzie to zrobione mi w dniu tak zwanego nawału mleka na początku laktacji przy moim drugim dziecku, kiedy to co chwilę zakładałam sobie zimne okłady, żeby nie dostać zapalenia piersi. Więcej o minusach karmienia piersią możecie przeczytać w moim artykule: Big cyc, czyli "uroki" macierzyństwa.




4. Porażki życiowe w 2018 roku:


1. Nie odświeżyłam prawa jazdy


Prawko zdałam za pierwszym razem... 17 lat temu. Od tamtego czasu siedziałam za kierownicą dosłownie kilka razy. Nie dziwota, że nie pamiętam więc, jak się prowadzi samochód. Od wielu lat mówię sobie, że muszę tę wiedzę odświeżyć i w końcu nauczyć się jeździć. I jak mówię, tak nic nie robię w tym kierunku. :/ Mam nadzieję, że rok 2019 w końcu będzie rokiem przełomowym jeśli chodzi o jazdę samochodem. Przy dwójce maleńkich dzieci niejeżdżenie autem bardzo, ale to bardzo utrudnia życie. 


2. Dalej wynajem

Nie zdołaliśmy też jeszcze z mężem kupić wymarzonego mieszkania/domu. Dalej wynajmujemy (już 10 rok z rzędu). Choć przynajmniej zmieniliśmy mieszkanie na większe, co było wręcz konieczne przy rozrastającej się rodzinie: 2 dzieci i 3 kotach.


nasza ludzko-kocia ekipa
autor: Rogate Kadry

Wyzwania na 2019 rok




Mogłabym napisać teraz długaśną listę planów na 2019 rok, ale podejrzewam, że im dłuższa by była, tym cięższe byłoby za rok podsumowanie roku 2019. Dlatego ograniczę się jedynie do 4 głównych punktów:



1. Nauczyć się na nowo jeździć samochodem



2. Częściej publikować teksty na blogu



3. Zapisać się na kurs jogi (moje marzenie od czasów liceum)



4. Nie zaniedbywać swojej rodziny bez względu na wszystko


Jeśli uda mi się zrealizować te wszystkie cztery punkty, będę wniebowzięta. Jeśli przynajmniej jakiś z nich, to również będzie powód do radości. Trzymajcie więc za mnie kciuki. Może się uda. :-)


A jak wygląda Wasze podsumowanie roku 2018? A czy macie jakieś postanowienia na ten nadchodzący rok?



Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z moimi działaniami i niczego nie przegapić:

- obserwuj mnie na Facebooku - Mama pod prąd FB

- zaglądaj do mnie na Instagramie - Mama pod prąd Instagram

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

• Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
• Obraźliwe komentarze będą usuwane

Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger