piątek, października 13, 2017

Big cyc, czyli "uroki" macierzyństwa

W tym momencie nie jest to dla mnie już temat numer jeden, bo początki laktacji mam za sobą i moje piersi wyglądają obecnie mniej więcej normalnie, a nie jak po nieudanej operacji powiększenia biustu w Hollywood ;-) A tak niestety było na początku. Nota bene że też istnieją kobiety, które z własnej nieprzymuszonej woli decydują się na tego typu operacje! Ja mimo iż wiedziałam, że jest to okres przejściowy, miałam dość takiego stanu już po jednym dniu. Do cierpliwych istot to ja nie należę, co nie? ;-)


nie mogę spać na brzuchu: ciąża i po ciąży
źródło: Pinterest: tablica Marliana Nawi' "Lovely Preggy"

Przypomniałam sobie jednak o kwestii biustu teraz, bo mojemu malcowi... zaczęły rosnąć zęby. Ała! ;-)


Muszę się Wam zwierzyć, że zanim zostałam mamą, będąc jeszcze w ciąży, ba!, nawet pod koniec ciąży na myśl o karmieniu piersią robiło mi się niedobrze. Oglądając zdjęcia kobiet karmiących, ale takich, gdzie wszystko było na wierzchu (a takie pokazywano na szkole rodzenia), mdliło mnie, a na pytanie, czy będę karmić piersią odpowiadałam, że w żadnym razie, no chyba, że mi mąż, albo mój syn, kiedy będzie już pełnoletni, zapłacą za korektę biustu, który ucierpiał podczas okresu karmienia.

Dodatkowo jedyną wizją z dzieciństwa dotyczącą karmienia piersią jaką posiadałam to był pewien obraz Wyspiańskiego wiszący w poczekalni u dentysty. Za Wyspiańskim nie przepadam i za dentystą również nie, więc konotacja dla tego obrazu od razu była negatywna. A przedstawiał on właśnie kobietę karmiącą piersią.


Stanisław Wyspiański - Macierzyństwo
Stanisław Wyspiański "Macierzyństwo"
źródło: http://www.muzeumsecesji.pl/

Natomiast kiedy już urodziłam, nawet nie myśląc, przyłożyłam małego do siebie i nie przeszło mi już przez myśl, że mogę karmić go inaczej niż naturalnie. Przestało mi się też robić niedobrze na myśl o karmieniu piersią. Hormony? Instynkt? Coś chyba jest na rzeczy, bo inaczej trudno mi tę zmianę o 180% wytłumaczyć?

A jak w domu często wygląda karmienie? A tak: 


karmienie piersią w nocy
źródło: Pinterest

Istnieją też momenty nieopanowanego szczęścia:


karmienie piersią i komórka - nieopanowane szczęście
źródło: Pinterest

Ale nie o karmieniu miało być, tylko o cyckach. No więc mówię. :-) Aby objąć temat całościowo, według mnie należałoby zacząć od samego początku, czyli od ciąży. Bo już bez względu na to, czy po ciąży będzie się karmić piersią, czy butelką z mlekiem modyfikowanym, ciążę trzeba przejść, a podczas ciąży o siebie dbać, żeby po 9 miesiącach jakoś to nasze ciało wyglądało. ;-) Na szczęście i ku mojemu zdziwieniu jest to banalnie proste. Jeśli chodzi o kosmetyki, wystarczy (jak zwykle) ascetyczne minimum. Problemem w ciąży są znacznie powiększone piersi. A jeśli coś na ciele się powiększa, a co za tym idzie rozciąga i to jeszcze dośc szybko, to mogą się pojawić... no właśnie... rozstępy. :/ Na szczęście można w banalnie prosty i tani sposób temu zapobiec. Wystarczy codziennie rano i wieczorem (albo przynajmniej raz dziennie) posmarować się olejkiem ze słodkich migdałów. Pisałam już o tym wspaniałym specyfiku w swoich wcześniejszych postach: kosmetyki dla kobiet w ciążykosmetyki dla noworodka.

Olejek ze słodkich migdałów uelastycznia i nawilża skórę tym samym zapobiegając rozstępom. Ponadto, jest w 100% naturalny, bezzapachowy (ważne podczas ciąży, kiedy nawet najbardziej delikatny zapach może powodować mdłości) i bardzo tani. Najtańszy, jaki udało mi się kupić to olejek rafinowany. Butelka takiego olejku polskiej marki Your Natural Side o pojemności 1 litra kosztuje około 40 złotych i pewnie wystarczy Wam na całą ciążę, albo przynajmniej na jej sporą część. W ten olejek zaopatrywałam się w Lawendowej Mydlarni w Krakowie.

Jeśli jednak nie przepadacie za olejkami, możecie użyć super kremu do biustu dla kobiet w ciąży polskiej firmy Nacomi produkującej kosmetyki naturalne. Krem wchłania się niemal natychmiastowo i zawiera takie składniki naturalne jak: olej ze słodkich migdałów, masło z nasion kakaowca właściwego, masło shea, olej inca inchi, olej arganowy, olej jojoba, sok aloesowy oraz ekstrakt z owocu palmy sabałowej. Skład po prostu super! Jedyne co, to fakt, iż ten balsam ma zapach delikatny ale jednak, więc nie wiadomo, jak kobieta ciężarna go będzie tolerować. Jeśli nie będzie pasował, warto poczekać z używaniem go do okresu po ciąży. Też się przyda i to jak!


Nacomi krem do biustu dla kobiet w ciąży
Nacomi - krem do biustu dla kobiet w ciąży

Co do tego produktu zacytuję jeszcze moją wyrocznię, jeśli chodzi o składy kosmetyków, czyli autorkę strony www.srokao.pl
"Skład jak marzenie. Żadnego oleju sojowego, żadnych składników do których można by się choć w maleńki sposób przyczepić. Skład przemyślany i spójny". 
Ten krem można dostać w wielu sklepach internetowych, a nawet w co poniektórych stacjonarnych. Ja swój kupuję na amfora.pl Koszt jednego opakowania to około 20 złotych. Nie tak dużo, a biorąc pod uwagę skład, to po prostu cena marzenie.

Co było i czasem jest mi jeszcze pomocne z kosmetyków? Nic innego jak czysta lanolina. Super działa na poorane karmieniem brodawki, a ponieważ jest produktem naturalnym, nie trzeba martwić się, że zaszkodzi dziecku lub nam. Nie dajcie się nabrać na reklamy kosmetyków z lanoliną za bajońskie ceny! Jeśli chodzi o czysty skład, niską cenę i świetną dostępność, to polecam Lano-Maść firmy Ziaja z serii Mamma Mia. Za 15g cena to około 10 złotych. 


ZIAJA Mamma Mia Lano-maść
ZIAJA Mamma Mia Lano-maść

Dla porównania, Lanolina z firmy Lansinoh o mniejszej pojemności (10ml) to już koszt około 23 złotych, a lanolina firmy Medela o nazwie PureLan 100 o jeszcze mniejszej pojemności od poprzedniej (7g) to koszt około 25 złotych. 

Jeśli chodzi o kosmetyki to tyle. Oprócz nich mi osobiście przydały się jeszcze następujące nazwijmy to... gadżety.

Wkładki, ale nie te jednorazowe, o których najczęściej się słyszy, tylko takie wielorazowe. Dlaczego wielorazowe? Bo są przyjemniejsze dla skóry (wykonane z naturalnych materiałów), bo są tańsze, bo są opcją ekologiczną, no i nigdy ci ich nie zabraknie. :-) A jak takie wkładki wyglądają? Otóż od wewnętrznej strony są wykonane z bardzo chłonnego materiału na przykład bawełny albo bambusa, a z zewnętrznej strony z nieprzemakalnej tkaniny PUL. Jak to wychodzi cenowo? Ja zakupiłam 8 par wkładek. Cena jednej pary to 6 złotych (konopno-bambusowe) lub 5 złotych (bawełniane). To najtańsza opcja cenowa, jaką znalazłam. Producentem jest firma ZUFiZO


ZUFiZO wielorazowe wkładki laktacyjne
ZUFiZO - wkładki laktacyjne naturalna baweła wzór muzyka dla smyka

ZUFiZO wielorazowe wkładki laktacyjne
ZUFiZO - wkładki laktacyjne konopn-bambusowe wzór kaszubski

Jeśli miałabym wybrać, które wkładki są lepsze, czy te bawełniane, czy te konopno-bambusowe, to skłoniłabym się ku tym bawełnianym, ponieważ po praniu idealnie utrzymują swoją formę, gdy te bambusowe delikatnie się odkształcają. Dodatkowo chłonność jest identyczna, a cena o jeden złoty niższa. ;-) Inni producenci wielorazowych wkładek laktacyjnych za jedną parę wkładek liczą sobie około 10-12 złotych, czyli dwa razy tyle co ZUFiZO. Takie wkładki można kupić w następujących sklepach: Babyetta, Pupus, KoKoSi

Dodatkowo, przede wszystkim na pierwsze dni laktacji, kiedy następuje wspaniale brzmiący NAWAŁ (czyli mega produkcja mleka w piersiach trwająca kilka dni, a objawiająca się piersiami większymi od gwiazd filmów porno, twardymi niczym skały i napuchniętymi do takich granic możliwości, że aż stają się kanciaste, gdyż mleko nie ma już się gdzie mieścić) bardzo przydały mi się jeszcze dwie rzeczy (kupowane podwójnie, bo piersi są dwie :P). Duże kompresy żelowe oraz duże termofory z pestek wiśni. Cena zarówno kompresów żelowych jak i tych z pestek wiśni to około 16-20 złotych za sztukę. Jak te cuda stosowałam? Przed karmieniem na kilka minut przykładałam termofor z pestek wiśni podgrzany wcześniej przez minutę w mikrofalówce nastawionej na 600W. Po karmieniu od razu przykładałam schłodzony w zamrażalniku kompres żelowy i tak sobie z nim siedziałam, a raczej leżałam 20 minut. Tak jeszcze na wszelkie wypadek zaznaczę, że oczywiście kompres nie dotykał bezpośrednio mojej skóry, tylko był przykładany do biustonosza, albo do koszuli. Żeby mi nie spadał, przywiązywałam go skośnie przewiązaną apaszką. Bardzo pomógł mi z tymi kompresami mój mąż, który chodził co chwilę, a to do mikrofalówki, a to do zamrażalnika i wkładał i wyjmował odpowiednie kompresy zarówno w dzień, jak i w nocy. 
kompres żelowy zimno/ciepło 20 x 18 cm
Kompres żelowy zimno/ciepło 20 x 18 cm
termofor z pestek wiśni duży
Termofor z pestek wiśni duży

I na koniec, jak to się pięknie mówi po angielsku, last but not least, rzecz bardzo bardzo ważna, a mianowicie BIUSTONOSZE DO KARMIENIA. Czy potrzebne? Niezbędne! Czy warto zainwestować w dobre, wygodne i ładne biustonosze? Mimo że zwykle staram się oszczędzać, w tym przypadku oszczędność odradzam i bez wahania powiem: Warto? Oczywiście! 

Szczerze mówiąc, będąc w ciąży myślałam, że jeśli będę karmić naturalnie, najprawdopodobniej będę skazana na brzydkie, babcine staniki, w których będę się czuła i wyglądała okropnie. I mimo że takie staniki są dalej przodującymi na rynku dla kobiet w ciąży, istnieje też alternatywa dla nich. Ta alternatywa jest oczywiście droższa, ale biorąc pod uwagę, że jeśli tylko będzie się chciało karmić według wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia, czyli minimum 1 rok, a najlepiej 2 lub dłużej, to nawet przy jednym dziecku, warto zainwestować w ładną bieliznę, bo ona, już abstrahując od kształtowania wyglądu piersi, które nie oszukujmy się, będą dzień w dzień masakrowane ;-), doskonale wpływa również na nasze samopoczucie. 

No więc jakie staniki polecam? Według mnie najlepszą marką (albo przynajmniej jedną z najlepszych) jest Alles, polska firma, która posiada kolekcję dla kobiet karmiących: Mama. Biustonosze tej firmy cenowo plasują się po mniej więcej 80 złotych za sztukę, czyli sporo, ale bez dramatu. Mogłoby być jeszcze gorzej. Te staniki są tak dobrej jakości, wytrzymałe, piękne, wygodne, no po prostu same ochy i achy ;-), że warto sobie takie kupić. Najlepiej w tym celu udać się do sklepu stacjonarnego, żeby móc je wcześniej przymierzyć, bo pomiędzy różnymi modelami może być różnica w wielkości. 

Tak dla zwizualizowania kwestii cycków: przed ciążą nosiłam rozmiar 70D, natomiast rozmiar staników do karmienia, jakie kupiłam to 70H i 70G. Kiedy najlepiej wyruszyć na poszukiwanie takiego stanika? Według mnie, pod koniec ciąży, najlepiej tuż przed porodem. Przynajmniej, żeby na początek zakupić jeden fajny biustonosz. Ja swoje kupiłam w sklepie Entliczek w Krakowie. Sklep ten posiada również sklep internetowy: www.babyland.pl. Możecie ewentualnie sprawdzić, czy interesujący Was biustonosz nie jest tańszy na stronie internetowej. Jeśli tak, można go zamówić online z odbiorem w sklepie i zaoszczędzić w ten sposób kilka złotych. ;-)

Dwa modele bardziej wypasionych biustonoszy, na które się zdecydowałam to:


Mama Alles Letizia biustonosz do karmienia
Alles Biustonosz półusztywniany do karmienia Mama Letizia Czarny

Mama Alles Caffe Latte biustonosz do karmienia
Alles Biustonosz usztywniany do karmienia Mama Caffe Latte Beżowy

Prawda, że zupełnie nie wyglądają, jak typowe staniki do karmienia? :D

To chyba wszystko jeśli chodzi o piersi w ciąży i po ciąży. Jestem ciekawa Waszych opinii na ten temat. Macie jakieś inne patenty od moich?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

• Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
• Jeśli w komentarzu zostawicie link do swojego bloga, na pewno go odwiedzę :-)
• Obraźliwe komentarze będą usuwane

Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger