poniedziałek, czerwca 18, 2018

BLW, czyli o co chodzi z tym całym "Bobas Lubi Wybór"?

Pierwszy posiłek inny niż mleko. Czyli, innymi słowy, zachwyt nad brokułem. :D

Długo zwlekałam z napisaniem tego posta. Może nawet zbyt długo. Mój syn ma w tym momencie prawie rok i cztery miesiące, a BLW zaczęłam u niego wprowadzać od samego początku, od kiedy jest to wskazane, czyli mniej więcej, kiedy skończył pół roku. Natomiast tak to chyba jest z zagadnieniami obszernymi, na których temat wie się dużo, że nie wiadomo, jak je ugryźć i przedstawić w sposób zwięzły i zrozumiały dla każdego. Tak więc czekałam na odpowiedni moment, na pewnego rodzaju natchnienie. Przyszło dopiero teraz, ale na szczęście przyszło, więc piszę. ;-)




Karmienie dzieci to tylko papki?


Zanim zaszłam w ciążę, było dla mnie oczywiste, że małe dzieci, kiedy zaczyna im się wprowadzać pokarmy stałe do diety, muszą jeść je w formie papek i, że  oczywiście należy je karmić łyżeczką. Ręka w górę, kto kiedykolwiek pomyślał, że może być inaczej? Jednakże ziarenko wątpliwości i ciekawości zostało we mnie zasiane podczas niesamowitego kursu w szkole rodzenia w Rodzinnym Centrum Położniczym KOALA, w którym brałam udział. Prowadząca zajęcia położna powiedziała: "Podczas wspólnego obiadu, dajcie swojemu dziecku różyczkę brokuła i kawałek ziemniaka ze swojego talerza. Wasze dziecko będzie nimi zachwycone. Te nowe smaki, nowe struktury, kolory. No i, rzecz bardzo ważna, jedzenie, które otrzyma, będzie pochodzić z talerza najważniejszych osób w jego życiu, z talerza rodziców. Dziecko będzie wniebowzięte". Zarówno dziecko jak i jego rodzice jedzą to samo? - pomyślałam. Nie ma różnic na to, co dziecięce i na to, co dorosłe? Nie ma podziału na papkę ze słoiczka i makaron spaghetti bolognese? Hmmm. Dziwne, ale zarazem fascynujące. Już wtedy wiedziałam, że w swoim czasie będę musiała bardziej podrążyć ten temat.  ;-) 


Och ten kalafior!!!

BLW, czyli co to do licha jest?


O co chodziło wspomnianej pani prowadzącej? O nic innego jak o pewną "technikę" karmienia, a raczej samo-karmienia się niemowląt zwaną BLW. Zacznijmy od podstaw, czyli od rozgryzienia, co dokładnie oznaczają te trzy litery. BLW jest to skrót od angielskich słów "Baby Led Weaning". Co te słowa oznaczają? Po polsku można by to przetłumaczyć jako "kierowane przez dziecko odstawianie się od piersi". Jak widzicie dosłowne tłumaczenie angielskiego zwrotu po polsku brzmi trochę pokrętnie, dlatego oficjalne tłumaczenie z zachowaniem kolejności liter BLW to "Bobas Lubi Wybór". Na pierwszy rzut oka, w oficjalnym tłumaczeniu nie ma jakiejkolwiek zbieżności z oryginałem, lecz po zapoznaniu się z teorią techniki BLW, zrozumiemy, że ma jednak sporo sensu. ;-)



Nie chcę Was zamęczać teorią, bo z pewnością jest już sporo stron w internecie, gdzie można o niej przeczytać. Po co więc dodawać kolejną? Wymienię jedynie te najważniejsze punkty techniki BL(przynajmniej dla mnie) oraz pokrótce je omówię. Opowiem Wam również, jak BLwyglądało u mnie w domu, jakie błędy popełniłam i popełniam oraz, jakie są efekty tej techniki oraz, czy warto.

Brokuł i kalafior - idealne warzywa na początek BLW

BLW w wielkim skrócie - co robić i czego unikać?



- nie wprowadzać stałych posiłków za wcześnie (kiedy? zwykle około 6 miesiąca życia dziecko jest już gotowe do próbowania innej żywności niż tylko mleko). Dlaczego nie wcześniej? Ponieważ pokarmy stałe są mniej kaloryczne niż mleko oraz układ pokarmowy mniejszych dzieci nie jest w pełni dojrzały i nie trawi dostarczanych pokarmów stałych; również układ immunologiczny małych niemowląt jest jeszcze niedojrzały. 

  • oznaki gotowości to: 
    • dziecko potrafi siedzieć samo lub z niewielką pomocą, 
    • dziecko potrafi szybko i celnie wkładać przedmioty do ust, 
    • kiedy dziecko gryzie zabawki, wykonuje podobne do przeżuwania ruchy twarzy,
    • kiedy dziecko nie wypycha przedmiotów z buzi,
    • najlepsza oznaka: dziecko samo weźmie i włoży sobie do ust kawałek jedzenia ;-)

Jedna z oznak gotowości - dryzienie zabawek - na szczęście mój syn okazał się nie być
z planety Melmac i w prawdziwych kotach nie gustuje. Nasze trzy koty odetchnęły z ulgą. 

- przed podaniem posiłku stałego, dziecko należy nakarmić mlekiem (dlaczego? na początku dziecko jeszcze nie będzie wiedzieć, że stałe pokarmy mogą napełnić jego brzuch i, jeśli będzie głodne, to będzie sfrustrowane przy stole);

- trzeba posadzić dziecko na odpowiednim krzesełku dostosowanym do jego wzrostu lub na swoich kolanach (jak posadzić? ze względów bezpieczeństwa dziecko musi siedzieć po prostu prosto);

- dziecka NIE karmi się łyżeczką (zawsze jedzenie bez łyżki? jak coś, to dziecko samo trzyma łyżeczkę i nią je);

- dziecko NIE je zmiksowanych papek, tylko żywność taką jaka jest w rzeczywistości, w kawałkach (nigdy nie podaje się papek? no chyba że chodzi o żywność, która z definicji jest płynna/papkowata: zupy, hummus, guacamole, jogurty, sosy, itp.);

- posiłki je się razem z dzieckiem (co to naprawdę znaczy? nie chodzi tylko o to, żeby siedzieć z dzieckiem przy tym samym stole, ale o to, żeby jeść w tym samym momencie, kiedy je dziecko);

- najlepiej, żeby rodzice i dziecko jedli to samo (bez względu na wszystko? oczywiście to powinny być zdrowe posiłki, a nie jakaś mrożona pizza czy wątpliwej jakości kebab;-));

- dobrze podawać dziecku za każdym kilka produktów do wyboru, a nie tylko jeden (nie ma wyjątków? na początku rozpoczynania BLW, jeśli jako rodzic obawiasz się alergii pokarmowych u dziecka, możesz oczywiście wprowadzać pojedynczo nowe produkty);

- NIE należy wmuszać w dziecko więcej jedzenia, niż ono chce (dlaczego? ponieważ dziecko ma maleńki żołądek i poza tym ono samo wie, kiedy jest najedzone, tak samo, jak to wiedziało, kiedy piło mleko na żądanie; posiłki nie papkowate mają w sobie mniej wody, więc mniejsze ilości szybciej napełniają żołądek);

Szpinak wcale nie robi blee tylko mniam mniam :-)


- absolutnie należy zrezygnować z wmuszania w dziecko jedzenia podstępem np. na sposób: "leci samolocik", czy też "za mamusię, za tatusia" (dlaczego? ponieważ dziecko ma kojarzyć jedzenie ze zwykłą fizjologiczną czynnością; nie należy podchodzić do jedzenia zbyt emocjonalnie, żeby nie zaburzyć instynktu łaknienia u dziecka, nie przyzwyczaić go do przejadania się, ani do tego, że jedzenie sprawia radość, zabija smutek, bo od tego w przyszłości już niedaleka droga do problemów żywieniowych nawet tak niebezpiecznych jak anoreksja czy bulimia);

- NIE należy oglądać telewizji podczas jedzenia (dlaczego? bo wtedy się je więcej niż powinno, ponieważ nie skupia się na jedzeniu tylko na oglądaniu telewizji);

- NIE należy denerwować się na dziecko, kiedy się pobrudzi (dlaczego? ponieważ dziecko dopiero się uczy, jak jeść; jeśli będzie za każdym razem karcone, zacznie nerwowo podchodzić do posiłków, a jedzenie ma być dla niego czynnością przyjemną);

- NIE należy czyścić dziecka podczas posiłku (dlaczego? żeby dziecka nie stresować i nie rozpraszać; kiedy dziecko skończy jeść wtedy jest dobry moment, by go wymyć i tym samym nauczyć czystości po spożytym posiłku);

- NIE należy natarczywie przyglądać się dziecku podczas posiłku (dlaczego? może to być dla dziecka krępujące; należy zachowywać się naturalnie, opisywać to co się je; prowadzić normalną rozmowę z resztą domowników);

- NIE należy wstawać od stołu zanim dziecko nie skończy jeść (dlaczego? dziecko uczy się jeść nie tylko poprzez eksperymentowanie z otrzymaną żywnością, ale również poprzez obserwację pozostałych jedzących domowników; poza tym dziecko oprócz tego, jak należy jeść uczy się również etykiety podczas jedzenia oraz sposobu prowadzenia rozmów);

- nigdy NIE wolno dostawiać samego dziecka w pokoju (dlaczego? ponieważ dziecko może wypaść z krzesełka, albo zacząć się się dławić, a wtedy dziecko nie wydaje żadnych odgłosów, bo nie może oddychać. Należy wtedy bezzwłocznie udzielić mu pierwszej pomocy);

- po skończonym posiłku należy sprawdzić, czy jakieś resztki jedzenia nie zostały dziecku w jamie ustnej (dlaczego? dzieci mają tendencję do chomikowania jedzenia w policzkach; jeżeli potem położymy dziecko, to jedzenie może się przemieścić w sposób niekontrolowany w tył jamy ustnej).

Banan - bardzo dobry owoc na początek BLW; łatwo go dziecku utrzymać w ręce

Czego najbardziej się obawiałam w BLW?


- że mój syn się zadławi

  • a jaka jest prawda? Tylko dwa razy mój syn miał odruch wymiotny i wypluł jedzenie, które mu przeszkadzało w gardle; kilka razy też zaczął kaszleć, ale to co było do odkaszlenia szybko odkaszlał i dalej sobie jadł w najlepsze.
  • Nie należy mylić zakrztuszenia z zadławieniem. Bardzo dobrze wszystko wytłumaczone jest w książce "Bobas lubi wybór" Gilla Rapleya i Tracey Murkett: "Krztuszenie się to odruch wymiotny, który pozwala usunąć kawałki jedzenia z dróg oddechowych, gdy są zbyt duże, by je przełknąć. Dziecko otwiera buzię i wysuwa język; czasami pojawia się na nim kawałek jedzenia i dziecko wymiotuje niewielkie ilości pokarmu. (...) U dorosłych odruch wymiotny uruchamia się w tylnej części języka. (...) U sześciomiesięcznego dziecka odruch ten generuje się (...) znacznie bliżej przedniej części języka. (...) Kiedy więc kilkumiesięczne dziecko krztusi się jedzeniem, wcale nie oznacza to, że jedzenie znajduje się zbyt blisko jego dróg oddechowych i rzadko wiąże się z ryzykiem udławienia się. (...) W miarę dorastania (...) uruchamiający odruch wymiotny punkt na języku przesuwa się coraz dalej do tyłu, a krztuszenie się zaczyna następować dopiero wtedy, kiedy pokarm znajdzie się głęboko w ustach. (...) Dzieci, którym nie pozwolono wcześniej odkrywać jedzenia, mogą stracić okazję do nauczenia się, jak trzymać pokarm z dala od dróg oddechowych. (...) Dławienie się zdarza się wtedy, gdy drogi oddechowe zostaną całkowicie lub częściowo zablokowane. Kiedy coś częściowo blokuje drogi oddechowe dziecka, automatycznie zaczyna ono kasłać, aby je oczyścić; na ogół to wystarcza. (...) Kaszel i charkotanie (...) to tak naprawdę oznaki tego, że twoje dziecko radzi sobie z problemem. Dziecko, które naprawdę się dławi, na ogół jest ciche, bo przez przeszkodę w gardle nie może przedostać się powietrze".
  • Dwoma czynnikami ułatwiającymi zadławienie się są: kiedy ktoś inny wkłada dziecku jedzenie lub picie do buzi lub kiedy dziecko jest odchylone do tyłu zamiast siedzieć wyprostowane.

- że nie będzie niczego jadł

  • rzeczywiście na samym początku wprowadzania BLW dzieci prawie nic nie jedzą; one nawet jeszcze nie wiedzą, że to co mają przed sobą nazywa się jedzeniem i służy do zaspokajania głodu; one traktują to jako kolejną zabawkę, możliwość eksperymentowania; dopiero po jakimś czasie, kiedy nabiorą wprawy w jedzeniu, zorientują się, że to coś napełnia również brzuchy. Często jest tak, że dzieci karmione łyżeczką jedzą sporo, ale koniec końców wyrastają na niejadki, natomiast dzieci na BLW na początku jedzą maleńkie ilości, ale z czasem zaczynają zjadać naprawdę dużo i mało kiedy są wybredne podczas jedzenia.
Wyjście do kawiarni to relaks dla rodziców


- że będzie mieć niedobory witamin i minerałów

  • no i tutaj pojawił się pewien problem, a mianowicie bardzo niski poziom żelaza u mojego syna. Potrzebna była suplementacja. Wątpię jednak, żeby BLW było temu winne. Bardziej obciążam w tym przypadku szpital, w którym rodziłam, gdyż szybko odcięto mi pępowinę. Jeśli chodzi o bardzo częste niedobory żelaza u dzieci w krajach rozwiniętych, na blogu Hafija jest podana taka oto informacja: "Można powiedzieć że dziecko jest stratne o 30% krwi, jeżeli pępowina zostanie przecięta zbyt wcześnie. Średnio przyjmuje się że dziecko podczas porodu jest zaopatrzone w dwie trzecie krwi. (...) Dzieci po porodzie powinny mieć zapas żelaza na mniej więcej 6 miesięcy wyłącznego karmienia piersią. (...) Ta dodatkowa ilość krwi, która wędruje przez pępowinę do dziecka zwiększa znacznie poziom hemoglobiny w organizmie oraz zapasy żelaza. Niezależne badania pokazały że dwuminutowe opóźnienie w zaciskaniu pępowiny dostarczają dziecku ekwiwalent 1-2 miesięcznych zasobów żelaza w organizmie (od 27-47 mg)".

- że będzie ogromny bałagan

  • Oj jakże się tego bałam! Przez jakiś czas nawet BLW nazywałam po polsku Bałagan Ląduje na Wykładzinie lub - bardziej skrótowo - Bach Łup Wrr. ;-) I rzeczywiście trochę tego bałaganu było i jest, ale czy bałagan pojawia się tylko przy BLW? Oczywiście że nie! Karmienie łyżeczką tylko odsuwa bałagan w czasie. W końcu jednak nadejdzie taki moment, że każde dziecko zacznie być bardziej samodzielne podczas jedzenia, a to zawsze jest równoznaczne z bałaganem. 

Niewielki bałagan przy BLW ;-)

Bałagan może jest, ale jaka radość u dziecka. :-)

- że dostanie alergii na żywność i nie będę wiedziała, na który produkt

  • a jaka jest prawda? Jeśli diety dziecka nie rozszerza się zbyt wcześnie, czyli przed 6 miesiącem życia oraz, kiedy dodatkowo żadne z rodziców nie cierpi na alergie pokarmowe, bardzo mało prawdopodobne jest, żeby i dziecko miało alergie na produkty żywnościowe. Jednak nic się przecież nie stanie, jeśli zacznie się wprowadzać nowe produkty pojedynczo. Bobas Lubi Wybór, ale ten wybór może otrzymać po kilku tygodniach od rozpoczęcia rozszerzania diety. I tak będzie mieć radochę z samodzielnego jedzenia. ;-)

Co mi się przydało podczas BLW?


- łatwe do czyszczenia krzesełko; model Antilop z IKEI (chyba najpopularniejsze krzesełko w rodzinach, w których stosuje się technikę BLW);
- dobrej jakości śliniaki (moje ulubione to te z IKEI z długim rękawem i krótkim rękawem, obydwa z kieszonką z przodu, do której wpadają resztki jedzenia);
- cerata na podłogę (świetnie sprawdza się u nas podkład ceratowy średni lub gruby na materac 90x120cm marki aKUKU)


Ach to spaghetti!



- łatwy do czyszczenia i przyczepny talerz (świetny jest silikonowy talerzyk Mini Mat marki EzPz; widać go niemal na wszystkich zdjęciach :P; z tej marki są różne rodzaje talerzyków, ale ten jest najbardziej kompaktowy, bo też bez problemu mieści się w torbie do wózka, więc biorę go z sobą, kiedy wychodzimy do restauracji);

- kubek, z którego łatwo dziecku nauczyć się pić (bardzo dobry jest kubek DoidyCup; przyznam się bez bicia, że trochę go zaniedbałam ostatnio ze względu na mój lęk przed mimo wszystko nadmiernym bałaganem);
- zdrowe i proste pomysły kulinarne (świetne są choćby obydwie książki kucharskie Alaaanktoweblw; blog Alaantloweblwblog Prosto od mamy oraz blog Szpinak robi bleee);
- dobrej jakości patelnia (my kupiliśmy patelnię tytanową Woll, model Just Cook, patelnia niska, średnica średnia 28 cm; cenowo to trochę szaleństwo, ale jakościowo i wytrzymałościowo bomba; a dobra patelnia przy BLW to podstawa). ;-) Słyszałam jednak, że również bardzo dobra, a o wiele tańsza, jest patelnia z Ikei model OUMBÄRLIG;
- bidon ze składaną rurką (świetny jakościowo i cenowo jest ten firmy Canpol Babies; nasz syn zaczął z niego pić około 10 miesiąca życia).


Samodzielne picie z bidonu


Co okazało się całkowitym bublem podczas techniki BLW?



- śliczne, ale nie zaakceptowane przez naszego synka drewniane krzesełko do karmienia Safety 1st Timba; ponadto ciężko takie krzesełko było czyścić, a i silikonowy talerzyk kiepsko do niego przywierał;



Niechęć do krzesełka Safety 1st Timba



- za małe śliniaki materiałowe; do tego niektóre z materiałem z fakturą, do której jeszcze bardziej przywiera jedzenia (WTF?!), albo takie bez kieszonki do wyłapywania jedzenia;



Ikeowy kubek niekapek, a raczej "kapek"


- kubek niekapek z IKEI (powinien zostać nazwany kubkiem kapkiem, bo kapie z niego niemiłosiernie, a na dodatek łatwo się otwiera);

- zwykła plastikowe naczynia do jedzenia dla dzieci (od razu nasz syn je wywracał i cała ich zawartość lądowała na podłodze).


Jak przygotowywać jedzenie na początku BLW? Wskazówki podstawowe:


- krój owoce i warzywa w słupki takiej długości, żeby po złapaniu ich przez dziecko, wystawał kawałek powyżej piąstki. Sześciomiesięczne dzieci nie potrafią jeszcze otworzyć pięści i zjeść jedzenia ze środka dłoni;
- nie rozgotowuj warzyw ani owoców za nadto; dziecko nie potrafi jeszcze kontrolować siły uścisku dłoni i jeśli jedzenie będzie zbyt miękkie, zgniecie je na papkę i nic nie będzie w stanie zjeść;
- wygodnymi warzywami na początek ze względu na ich formę będą: fasolka szparagowa, różyczki kalafiora i brokułu.
- wieprzowinę, wołowinę i jagnięcinę najlepiej jest kroić w poprzek włókien (łatwiej żuć), natomiast drób wzdłuż włókien (inaczej mięso będzie zbyt kruche);
- najłatwiejszymi formami makaronu do złapania będą: świderki, muszelki i kokardki;
- podawaj dziecku niesolone wafle ryżowe, lub ewentualnie niewielkie ilości pieczywa (pieczywo zawiera sól) pokrojone w słupki;
- rób pulpety;
- klej kulki z ryżu.

Pomidor jest pyszny!


Czego unikać i dlaczego?


- sól: nerki niemowląt nie są jeszcze na tyle rozwinięte, aby sobie z solą poradzić i zbyt duża ilość soli może spowodować poważną chorobę; należy uważnie czytać etykiety produktów; niektórzy producenci bowiem ukrywają sól również pod nazwą sód. Myśmy w domu praktycznie całkowicie zrezygnowali z soli; po 2 tygodniach nie odczuwamy prawie jej braku.

  • zamiast soli można używać wielu przypraw, np. bazylii, oregano, tymianku, rozmarynu, koperku, natki pietruszki, lubczyku, mięty, estragonu, szczypiorku, papryki w proszku, curry, kurkumy, gałki muszkatołowej, pieprzu, imbiru.

- cukier: nie ma w sobie zbyt dużej wartości odżywczej; dostarcza tak zwanych pustych kalorii, niszczy zęby, łatwo się do cukru przyzwyczaić. Należy dokładnie czytać etykiety produktów i wystrzegać się tych, w których skład wchodzą: sacharoza, dekstroza, fruktoza, syrop glukozowy, syrop glukozowo-fruktozowy i syrop kukurydziany - są to bowiem określenia różnych rodzajów cukru.

  • zdrowszymi alternatywami dla cukru są: bardzo słodkie owoce np. banany lub gruszki, suszone owoce, syrop daktylowy, syrop klonowy, miód (po ukończeniu 1 roku), cukier kokosowy, melasa, a dla podkreślenia smaku: cynamon, wanilia, wiórki kokosowe, kardamon, kakao, karob.

Tort na pierwsze urodziny Sebastiana - oczywiście bez cukru. ;-)
Więcej na jego temat w moim wcześniejszym poście


- orzechy podawane w całości albo w dużych kawałkach przed 3 rokiem życia, bo bardzo łatwo mogą utknąć w tchawicy;
- miód przed upływem 1 roku - może być on źródłem zatrucia pałeczką jadu kiełbasianego (botulizmem);
- napoje z kofeiną (kawa, herbata, napoje typu cola); nierozcieńczone soki owocowe (mają dużo cukru); mleko zwierzęce jako osobny posiłek przed ukończeniem 1 roku życia, gdyż jest bardzo sycące i może powodować ogólny brak apetytu;
- alkohol (ale to chyba oczywista oczywistość :P );
- surowe mięso i jaja;
- podroby;
- grzyby leśne (pieczarki po roku);
- żywność wysoko przetworzona;
- bardzo słone produkty typu ser feta, wędliny sklepowe, oliwki. Można podawać je w niewielkich ilościach po skończonym roku.

Błędy popełnione przeze mnie podczas wprowadzania techniki BLW


- zaczęłam od czasu do czasu karmić syna łyżeczką; takie karmienie nasiliło się u mnie, kiedy syn miał bardzo niski poziom żelaza;

- mało daję mu możliwości na ćwiczenie zjadania pokarmów płynnych, gdyż za bardzo obawiam się o bałagan (obiecuję się poprawić ;-) );

-  nie zawsze chce mi się gotować co chwilę coś nowego, więc bywały momenty, że wprowadzałam dziecku mało nowych smaków;

- czasem podtykam mu jedzenie pod nos z pytaniem: "Na pewno nie chcesz jeszcze?";

- kiedy syn miał taki etap, że gorzej jadł, czasem puszczałam mu bajki podczas posiłku;

- zdarzało mi się wytrzeć twarz dziecku podczas posiłku, kiedy zbytnio się ubrudziło;

- zdarzało mi się też wstać od stołu zanim mój syn skończył jeść, albo podać mu posiłek, kiedy ja jeszcze nie miałam niczego przygotowanego dla siebie.

Degustacja hiszpańskiej tortilli z zielonym groszkiem domowej roboty. :D


Czy było warto?


Oczywiście! Kiedy wychodzimy całą rodziną do restauracji, nigdy się nie stresujemy. Wiemy, że nasz syn będzie zachwycony. Im więcej osób w restauracji, tym lepiej je i więcej się śmieje. Miny innych osób, którym szczęka opada na widok naszego synka jest naprawdę bezcenna. No i popatrzcie na ten uśmiech. :-D On mówi chyba sam za siebie. Warto było. :-)

Reakcja na przepyszną lasagne w krakowskiej restuaracji Ti Amo Ti

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

• Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
• Jeśli w komentarzu zostawicie link do swojego bloga, na pewno go odwiedzę :-)
• Obraźliwe komentarze będą usuwane

Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger