Nie wiem, czy pamiętacie mój wcześniejszy wpis dotyczący podobnej kwestii, a mianowicie wyboru imienia dla mojego syna. Jeśli nie, to serdecznie Was zapraszam do lektury, bo... naprawdę można się nieźle uśmiać. 😉 Ponadto w tamtym wpisie zdradziłam Wam zarówno historię swojego imienia, jak i imienia mojego męża. Chyba więc warto, prawda?

