Może pamiętacie, że jakiś czas temu napisałam post na temat kotów i toksoplazmozy. Kocham koty i bardzo mnie boli, kiedy słyszę, jak często są one porzucane... bo ciąża, bo dziecko. Jak pewnie pamiętacie, w domu mamy trzy koty, w tym jednego zaadoptowaliśmy, kiedy byłam w ciąży. Część z Was pewnie wzniesie oczy do nieba. Jaka ta Mama pod prąd nieodpowiedzialna! Nie zgodzę się z tymi osobami. Naprawdę trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby zarazić się toksoplazmozą od domowych kotów i to na dodatek jeszcze takich nie wychodzących. Poczytajcie sobie zresztą wspomniany artykuł, który napisałam o kotach i całej tej strasznej toksoplazmozie. ;-) Jestem jak najbardziej odpowiedzialna, a moje dziecko urodziło się zdrowe. Koty też mają się dobrze. :-)
Jestem mamą, która wprost mówi, że macierzyństwo to nie bajka. Nie chcę brać udziału w społecznym tabu o niemówieniu, jak to naprawdę jest być mamą. Dlatego właśnie postanowiłam zacząć pisać blog Mama Pod Prąd. Mój blog jest przede wszystkim prawdziwy. Poruszam w nim takie tematy jak: frustracja, oszczędności, książki pod prąd, feminizm, ekologia, rodzicielstwo bliskości i wiele innych. Zapraszam :-)