Przyznam się, że mam pewien problem z książeczkami dla najmłodszych dzieci (czyli dla tych poniżej roku), a taki wiek ma w tym momencie moje dziecko. Wydają mi się po prostu nudne, monotonne, jednym słowem bez pomysłu... Zrobione na jedno kopyto, po linii najmniejszego oporu. Owszem patrzę na nie z perspektywy rodzica, a nie niemowlęcia, ale mimo wszystko porównując książeczki dla najmłodszych z ofertą książek dla choćby ciut starszych dzieci, według mnie widać kolosalną różnicę. Zdaję sobie sprawę, że po narodzinach dziecko słabo widzi (czyli po co mu książka?), potem wzrok co prawda mu się wyostrza, no ale z kolei szwankuje jeszcze motoryka w rękach... i nie tylko (czyli znowu pytanie po co mu książka?).
Jestem mamą, która wprost mówi, że macierzyństwo to nie bajka. Nie chcę brać udziału w społecznym tabu o niemówieniu, jak to naprawdę jest być mamą. Dlatego właśnie postanowiłam zacząć pisać blog Mama Pod Prąd. Mój blog jest przede wszystkim prawdziwy. Poruszam w nim takie tematy jak: frustracja, oszczędności, książki pod prąd, feminizm, ekologia, rodzicielstwo bliskości i wiele innych. Zapraszam :-)