piątek, lutego 23, 2018

Nie samymi pampersami rodzic żyje - część II




Żebyście byli w stanie przebrnąć przez mój post na temat pieluch, podzieliłam go na dwie części. W pierwszej możecie przeczytać o całej prawdzie na temat jednorazowych pieluszek typu pampers. W drugiej natomiast (czyli tej) o ekologicznej, zdrowej, taniej i łatwej alternatywie dla nich, czyli o pieluszkach wielorazowych.

W poszukiwaniu bardziej szczegółowych informacji na temat pieluszek wielorazowych niż tych nadmienionych w książkach, zaczęłam drążyć czeluście internetu i zamiast się czegoś dowiedzieć, miałam coraz więcej wątpliwości. Okazało się, że jest wiele rodzajów takich pieluszek i oprócz pieluszek są jeszcze najrozmaitsze wkłady, papierki, olejki do dezynfekcji i specjalne proszki do prania. Im więcej czytałam, tym wydawało mi się, że mniej rozumiem. W końcu poszłam na kurs pieluszkowania wielorazowego, wymęczyłam Panią prowadzącą milionem pytań, ale przynajmniej już wiedziałam, o co w tym wszystkim chodzi. ;-)

Z tego co zauważyłam, tego kursu już nie ma, natomiast mogę Wam polecić super grupę na Facebooku zrzeszającą osoby z ogromna wiedzą na temat pieluch wielorazowych: Pieluchy Wielorazowe oraz NHN.


Ponieważ w Polsce o pieluszkach wielorazowych praktycznie się nie mówi, a zdobycie odpowiedniej wiedzy na ten temat kosztowało mnie sporo czasu i wysiłku, i pewnie bym się poddała, gdyby nie to, że należę do osób wyjątkowo upartych ;-), postanowiłam przedstawić Wam całą tajemnicę pieluszek wielorazowych (albo przynajmniej jej większą część) mam nadzieję w sposób krótki i przejrzysty. 

Co odstrasza od wielorazówek?

Co według mnie odstrasza rodziców przed nowoczesnymi pieluszkami wielorazowymi?

1. niewiedza
2. dodatkowa ilość pracy
3. dotykanie lub czyszczenie kupy dziecka... choć jak wiecie już po pierwszej części artykułu na temat pieluch, powinni to robić WSZYSCY rodzice, nie tylko Ci pieluszkujący wielorazówkami ;-)
4. spore zużycie wody przy praniu pieluch
5. że nie wyschną na czas i zostaniemy bez pieluch w domu
6. spory wydatek finansowy (na początku)
7. wyśmianie społeczne (eko-oszołom, wariat, itp).

Czy bałam się tego wszystkiego? Trochę tak, ale się odważyłam, bo, jak to już wspomniałam powyżej, jestem człowiekiem bardzo upartym. :P Czego się dowiedziałam, kiedy zaczęłam używać wielorazówek? Że strach ma wielkie oczy. Powyższe punkty bowiem nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jaka wobec tego jest prawda?

1. Niewiedza 

Niewiedza dotycząca pieluch wielorazowych jest według mnie OGROMNA. Wydaje mi się, że na Zachodzie temat takich pieluszek jest bardziej znany. W Polsce dosłownie NIKT, kogo znam, o takich pieluszkach wcześniej nie słyszał, a nawet jeśli słyszał, to nie używał. Co więcej, nawet spotkałam jedną lekarkę pediatrę, która, owszem, coś o takich pieluszkach słyszała, ale nigdy nie widziała żadnej na oczy...


pieluchy wielorazowe - niewiedza
źródło: https://listverse.com

2. Spora ilość pracy

Czy rzeczywiście jest to dodatkowa spora ilość pracy? Nie. Dlaczego? Ponieważ należę raczej do osób leniwych, a używam pieluch wielorazowych już od 11 miesięcy i dotychczas nie zauważyłam dużej ilości dodatkowej pracy. Po wyjęciu wkładu chłonnego z pieluchy, przemywam go pod kranem i wrzucam do wiaderka na pieluchy. Nie dodaję do wiaderka wody, aby bakterie nie namnażały się szybciej. Wiaderko przykrywam wieczkiem.

Kiedy w międzyczasie robię pranie, wrzucam po prostu pieluszki do pralki z resztą ubrań. Najlepiej przed praniem wrzucić najpierw do pralki same wkłady i włączyć funkcję płukania z wirowaniem. Następnie można dodać resztę prania i wyprać wszystko razem. Należy wybrać funkcję prania w temperaturze 40 lub 60 stopni. Jeśli wybiera się temperaturę 40 stopni, trzeba do prania dodać miarkę specjalnego proszku antybakteryjnego do prania pieluszek wielorazowych Nappy Fresh. Jeśli natomiast wybierze się opcję prania w 60 stopniach, nie trzeba dodawać już takiego proszku, ponieważ po 20 minutach prania w 60 stopniach, giną bakterie E. coli. 

UWAGA! Otulaczy ani kieszonek wykonanych z materiału PUL nie wolno prać w wyższej temperaturze niż 60 stopni Celsjusza ani też suszyć bezpośrednio na kaloryferach, gdyż mogą wtedy zostać na stałe uszkodzone i będą przeciekać. Ponadto, warto wiedzieć, że funkcja wirowania bezpieczna dla PULu to 800 obrotów na minutę nie więcej.

wiaderko na pieluchy Balbinka
wiaderko na pieluchy Balbinka - koszt około 15 złotych

Moje błędy: Wcześniej dodawałam do wiaderka trochę wody i kilka kropli olejku antybakteryjnego (z drzewa herbacianego albo lawendowego). Jednakże po jakimś czasie dowiedziałam się, że w wodzie bakterie namnażają się szybciej, a kilka kropli olejku antybakteryjnego nie wystarczy, aby zlikwidować bakterie. Dlatego brudne wkłady najlepiej po prostu trzymać w wiaderku na sucho i tak też teraz robię. 

3. Kupa

Dotykanie i czyszczenie kupy dziecka nie jest takie straszne, jak nasza wyobraźnia to maluje. Oprócz wkładów w pieluszce używam biodegradowalnych papierków. Jeśli dziecko zrobi kupę, papierek po prostu wyrzucam do toalety i spuszczam wodę. Czasem troszkę pieluszki może się rzeczywiście pobrudzić, ale: kupa dziecka karmionego piersią po pierwsze nie śmierdzi i wygląda trochę jak jajecznica (pewnie przez minimum kilka dni nie zjecie teraz jajecznicy :P). Bardzo łatwo się czyści takie zabrudzenie pod zimną bieżącą wodą, czasem potem warto je przetrzeć szarym mydłem. A jeśli dziecko już je również stałe pokarmy, jego kupa robi się twardsza, więc prawie zawsze zostaje w całości na papierku biodegradowalnym. 

* wersja dla odważnych (dowiedziałam się o tym dopiero niedawno, a moje dziecko ma już rozszerzaną dietę, więc nawet gdybym się odważyła, nie mam jak tego sprawdzić ;-) ) - mleczne kupy rozpuszczają się w wodzie, więc w ogóle nie trzeba ich spłukiwać ani zapierać. ;-)


kupa dziecka jak jajecznica
źródło: https://www.osesek.pl

4. Zużycie wody

Jak wspomniałam powyżej, pieluchy piorę w pralce z resztą ubrań. Nie robię oddzielnego prania, więc nie zużywam więcej wody. Natomiast ilość wody do przemywania wkładów pod kranem wg mnie równa się ilości wody zużywanej do mycia rąk.


pieluchy wielorazowe a zużycie wody

5. Schnięcie

Strach, że pieluchy wielorazowe nie wyschną na czas może hamować rodziców przez zdecydowaniem się na wielorazówki. Mi się jednak to jeszcze nie zdarzyło. Używane przeze mnie wkłady schną bardzo szybko, a otulacze to już ekspresowo. Posiadam 7 otulaczy i 20 wkładów. A przy jednym dziecku to wydaje mi się, że mogłabym mieć nawet mniej, a i tak by wszystko wyschło.

suszenie pieluch wielorazowych

6. Finanse

Na początku rzeczywiście wydaje się więcej niż kupując jedno opakowanie pieluch jednorazowych. Ale można i tu zaoszczędzić: choćby kupując używane otulacze i wkłady. Ja tak właśnie zrobiłam. Średnia cena zakupionych przeze mnie otulaczy to 40 złotych za sztukę, a wkładów to 6 złotych za sztukę. Razem to jakieś 400 złotych... Jest to cena za CAŁE pieluchowanie i to nie tylko jednego dziecka, bo kolejne mogą używać tych samych wkładów i otulaczy. Co więcej, kiedy już nie będzie się miało więcej dzieci, można zarówno wkłady jak i otulacze odsprzedać, tym samym jeszcze bardziej oszczędzając. Natomiast szacuje się, że koszt jednorazówek w ilości potrzebnej dla jednego dziecka na okres około 2 lat to ponad 3000 złotych.  


pieluchy wielorazowe - oszczędność
źródło: www.carew.com

7. Wyśmianie

Nie było tu tak źle, jak myślałam. Co prawda pierwszą reakcją męża, było, że po moim trupie, ale teraz i on jest już wielkim zwolennikiem pieluch wielorazowych i również uważa, że jest to bardzo proste i niemęczące rozwiązanie. Natomiast rodzina i znajomi byli zdumieni, ale zaciekawieni tematem. Nikt nie powiedział mi niczego obraźliwego typu, że jestem oszołomką, albo eko wariatką. ;-)


5 słów kluczy w pieluchowaniu wielorazówkami:

  1. otulacz
  2. kieszonka
  3. wkład chłonny; 
  4. wkładka sucha pielucha*; 
  5. papierek biodegradowalny*. 
* - opcjonalne

    Wierzcie mi, więcej znać nie trzeba. ;-)

    Kiedy myślimy o pieluszce myślimy o jednym produkcie, który po prostu zakłada się na pupę dziecka i voilà. Cały koncept pieluszek wielorazowych jest trochę inny. Dziecku nie zakłada się na pupę jedynie jednej rzeczy, a kilka, które to w całości tworzą wielorazową pieluchę. O jakie części chodzi?

    Wkłady chłonne

    Zaczynając od tych najbliżej pupy: wkładki chłonne (czyli to co chłonie, to co z dziecka wychodzi :P). Takich wkładek są dziesiątki. Opisanie ich wszystkich mija się z celem, więc po prostu napiszę Wam, na jakie ja się zdecydowałam i dlaczego oraz jak się u mnie sprawdzają: według mnie świetne są wkłady bambusowo węglowe marki Pupus. Chłoną genialnie, super się piorą no i schną w mgnieniu oka, oraz na dodatek są w takim kolorze, że nie widać ewentualnych zabrudzeń, jakie mogą na nich pozostać nawet po praniu. 


    źródło: www.pupus.pl

    źródło: www.pupus.pl

    źródło: www.pupus.pl

    Moje błędy: używanie zamiast specjalnych wkładów chłonnych małych ręczniczków (30 x 50) i Ikei model Nackten; używanie zamiast wkładów zwykłej tetry - szybko przemakały plus trzeba było je składać, żeby się zmieściły w pieluszce (denerwujące ;-) ).

    Otulacz

    Na wkłady chłonne nakłada się pieluszkę. Moją ulubioną jest otulacz. Jest to zewnętrzna warstwa, takie à la majteczki, które utrzymują, lub mówiąc inaczej, otulają od wewnątrz wkład chłonny, a które są nieprzemakalne, ale przechodzi przez nie powietrze, tak że skóra dziecka w nich oddycha, w przeciwieństwie do ceratowych pampersów. Takie wkłady najlepiej kupić w rozmiarze one size, który rośnie wraz z dzieckiem (za pomocą napów można zmniejszać lub zwiększać wielkość pieluszki). Jeśli pieluszkujecie od urodzenia, polecam dokupić jeszcze mini pieluszki w rozmiarze new born na przykład marki Kokosi albo xs na przykład marki Babyetta. Ja przynajmniej stosowałam mini otulacze tych dwóch firm i były super. Kokosi były naprawdę małe, idealne od dnia narodzin. Babyetta były ciut większe, ale też się bardzo dobrze sprawdzały.


    Mama pod Prąd - otulacz Babyetta
    źródło: www.babyetta.pl

    Moje błędy:
     w modelach z dwoma gumkami z każdej stronie nie chowałam wewnętrznej gumki do środka, co powodowało szybkie przemakanie pieluszki z boku.

    Kieszonka

    Inną popularną wersją majteczek wielorazowych jest kieszonka, czyli otulacz z doszytą warstwą wewnętrzną wykonaną na przykład z mikropolaru, która pozostawia uczucie suchej pupy (są też kieszonki z innych materiałów, więc mogą dawać również uczucie mokro). W tej warstwie tworzy swoistą kieszonkę (i stąd jej nazwa), do której wkłada się wkład chłonny. Efekt końcowy jest taki sam jak przy otulaczu. 


    Mama pod Prąd - kieszonka Babyetta
    źródło: www.babyetta.pl

    Ja osobiście używam jedynie otulaczy (bo są tańsze, można używać bez prania nawet kilka razy oraz schną w mgnieniu oka). Może kiedyś dokupię kieszonki (gdyż łatwiej się je zakłada - wkłady nie ruszają się). 


    Otulacze mam chyba jednej z najlepszych marek na polskim rynku pieluszkowym, czyli Babyetta. Pieluszki tej firmy są dość drogie, bo kosztują około 70 złotych za sztukę, ale są świetnie wykonane i po prostu nie do zdarcia. Ja zakupiłam 7 sztuk kieszonek, wszystkie używane przez moją ulubioną stronę czyli olx. Tam średni koszt takiej pieluszki to już 40 złotych, czyli o wiele bardziej znośna cena.

    Wkładka sucha pielucha


    Różnica pomiędzy otulaczem a kieszonką jest taka, że kieszonka ma wszyty na stałe wkład o nazwie "sucha pupa" albo "sucha pielucha". W przypadku, kiedy rodzic używa otulaczy, a chce, żeby dziecko miało poczucie suchości w pieluszce, może dokupić osobno takie wkładki (tak zrobiłam choćby ja) i dodawać je jako górną warstwę w pieluszce kładąc go na wkład chłonny. Ja kupiłam kilka takich wkładek firmy Babyetta. Koszt jednej to 5 złotych. Są bardzo cienkie i schną w mgnieniu oka. Po wyjęciu z pralki są praktycznie suche. Fajną sprawą jest, że kiedy chce się już odpieluchowywać dziecko, po prostu zaprzestaje się używać wkładek sucha pupa. 

    Papierki biodegradowalne

    Bardzo ważnym dla mnie elementem w pieluszkowaniu wielorazowym są biodegradowalne papierki. Jaka jest ich funkcja? Po pierwsze, osadza się na nich kupa, więc przy zmianie pieluchy, nie muszę się nią już przejmować, wyjmuję papierek i wrzucam do toalety. Dzięki temu kupy nawet nie dotykam :D Oczywiście czasem coś się wydostanie na pieluszkę, ale będzie jedynie część kupy, więc łatwiej się jej będzie pozbyć. :P Drugą funkcją tego papierka jest utrzymanie poczucia suchej pupy, czyli tak jak w przypadku wkładki sucha pielucha. Można więc, jeśli używa się papierków, nie dawać równocześnie tamtej dodatkowej wkładki. Moimi ulubionymi papierkami są: Close Parent, jednorazowe papierki biodegradowalne, 160 szt.

    Moje błędy: wyrzucałam do toalety papierki przy każdej zmianie pieluszki, podczas gdy jeśli dziecko robiło tylko siku, a nie trzeba tego robić. Wystarczy wtedy przemyć papierek wodą, albo wyprać w pralce z resztą prania, wysuszyć i użyć ponownie. Takie papierki czasem wytrzymują nawet do pięciu użyć.
    Kupiłam papierki wg mnie złej jakości: Bambiono Mio Mioliners. Już po jednym użyciu rozciągają się niemiłosiernie i bardzo trudno je użyć po raz kolejny.

    Woreczek

    Przy pieluszkowaniu wielorazowym używam jeszcze jednej rzeczy, która przydaje mi się, kiedy zmieniam dziecku pieluchę poza domem. A jest to woreczek z nieprzemakalnej tkaniny PUL. Swój (również marki Babyetta) kupiłam na innej stronie za 25 złotych. Niestety nie jest już dostępny.


    Na koniec pytanie za sto punktów. Jak w pieluchach żyje się mojemu synkowi? Zdrowo i kolorowo, więc chyba fajnie. :-)




    Używając pieluszek wielorazowych mam pewność, co dotyka skóry mojego dziecka. Co więcej, wiem, że są to jedynie naturalne materiały. Pieluszki, których używam nie odparzają skóry mojego syna. Nie muszę więc używać żadnych kremów na jego pupę, co jest bardzo ważne, ponieważ skóra dziecka jest nawet do 10 razy cieńsza od skóry dorosłego człowieka i jest chłonna jak gąbka. Jedynie od czasu do czasu daję troszkę oleju ze słodkich migdałów, oleju kokosowego albo masła shea. Wszystkie te oleje są w 100% naturalne i hypoalergiczne.

    Kończąc niniejszy post, podpisuję się w 100% pod opinią Pani Magdy Targosz, współautorki "Poradnika dla zielonych rodziców". Napisała ona następujący komentarz dotyczący pieluch wielorazowych: 

    "Taka zmiana to nie tylko kwestia kupienia innych pieluch, ale przede wszystkim zmiany myślenia. Jesteśmy niewolnikami postępu. Nasi rodzice tak źle wspominali tetrę, że pieluchy jednorazowe do dziś uważane są za wspaniały wynalazek, który pozwala spokojnie żyć zamiast ślęczeć nad garnkiem i żelazkiem. Na szczęście nie trzeba już wybierać pomiędzy wygodą a zdrowiem naszych dzieci. Dzisiejsza pieluszka wielorazowa nie ma wiele wspólnego ze starą, poczciwą tetrą. Nie wymaga gotowania ani prasowania. Jest tak samo łatwa w użyciu jak jednorazówka. Dodatkowo może służyć kolejnym dzieciom. Natomiast przerażające wyniki badań mówiące o szkodliwości pieluch jednorazowych bardzo jasno świadczą o tym, że uśmiechnięte twarze dzieci z reklam pieluszek to tylko jedna strona medalu. Rozumiem, że dla wielu rodziców wizja rozwieszania co drugi dzień pieluch może przerażać. Myślę jednak, że warto wiedzieć, w czym nasze dzieci spędzają średnio 2 lata swojego życia".
    Pieluchy jednorazowe miały rodzicom ułatwić życie. Tak jak sztuczne mleko i dania w słoiczkach. Dziś naprawdę trudno sobie wyobrazić, by ich nie było. Ale ja jestem trochę inna, jestem przecież matką pod prąd... i nie stosuję ani pieluch jednorazowych, ani mleka modyfikowanego, ani dań w słoiczkach. Co więcej, nie jestem tymi "brakami" wcale umęczona. ;-)

    Brak komentarzy:

    Prześlij komentarz

    • Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
    • Jeśli w komentarzu zostawicie link do swojego bloga, na pewno go odwiedzę :-)
    • Obraźliwe komentarze będą usuwane

    Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger