piątek, lutego 23, 2018

Pieluchy wielorazowe - podstawowe informacje




Żebyście byli w stanie przebrnąć przez mój post na temat pieluch, podzieliłam go na dwie części. W pierwszej możecie przeczytać o całej prawdzie na temat jednorazowych pieluszek typu pampers. W drugiej natomiast (czyli tej) o ekologicznej, zdrowej, taniej i łatwej alternatywie dla nich, czyli o pieluszkach wielorazowych.

W poszukiwaniu bardziej szczegółowych informacji na temat pieluszek wielorazowych niż tych nadmienionych w książkach, zaczęłam drążyć czeluści Internetu i zamiast się czegoś dowiedzieć, miałam coraz więcej wątpliwości. Okazało się, że jest wiele rodzajów takich pieluszek i oprócz pieluszek są jeszcze najrozmaitsze wkłady, papierki, olejki do dezynfekcji i specjalne proszki do prania. Im więcej czytałam, tym wydawało mi się, że mniej rozumiem. W końcu poszłam na kurs pieluszkowania wielorazowego, wymęczyłam Panią prowadzącą milionem pytań, ale przynajmniej już zaczynałam rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. ;-)

Z tego co zauważyłam, tego kursu już nie ma, natomiast mogę Wam polecić super grupę na Facebooku zrzeszającą osoby z ogromna wiedzą na temat pieluch wielorazowych: Pieluchy Wielorazowe oraz NHN.

Ponieważ w Polsce o pieluszkach wielorazowych praktycznie się nie mówi, a zdobycie odpowiedniej wiedzy na ten temat kosztowało mnie sporo czasu i wysiłku, i pewnie bym się poddała, gdyby nie to, że należę do osób wyjątkowo upartych ;-), postanowiłam przedstawić Wam całą tajemnicę pieluszek wielorazowych (albo przynajmniej jej większą część) mam nadzieję w sposób krótki i przejrzysty.
 

Co odstrasza od wielorazówek?

Co według mnie odstrasza rodziców przed nowoczesnymi pieluszkami wielorazowymi?

1. niewiedza;
2. dodatkowa ilość pracy;
3. dotykanie lub czyszczenie kupy dziecka
... choć jak wiecie już po pierwszej części artykułu na temat pieluch, powinni to robić WSZYSCY rodzice, nie tylko Ci pieluszkujący wielorazówkami; ;-)
4. spore zużycie wody przy praniu pieluch;
5. że nie wyschną na czas i zostaniemy bez pieluch w domu;
6. spory wydatek finansowy (na początku);
7. wyśmianie społeczne (eko-oszołom, wariat, itp.).

Czy bałam się tego wszystkiego? Trochę tak, ale się odważyłam, bo - jak to już wspomniałam powyżej - jestem człowiekiem bardzo upartym. :P Czego się dowiedziałam, kiedy zaczęłam używać wielorazówek? Że strach ma wielkie oczy. Powyższe punkty bowiem nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Jaka wobec tego jest prawda?

1. Niewiedza

Niewiedza dotycząca pieluch wielorazowych jest według mnie OGROMNA. Wydaje mi się, że na Zachodzie temat takich pieluszek jest bardziej znany. W Polsce dosłownie NIKT, kogo znam, o takich pieluszkach wcześniej nie słyszał, a nawet jeśli słyszał, to nie używał. Co więcej, nawet spotkałam jedną lekarkę pediatrę, która, owszem, coś o takich pieluszkach słyszała, ale nigdy nie widziała żadnej na oczy...

pieluchy wielorazowe - niewiedza
źródło: https://listverse.com

2. Spora ilość pracy 

Czy rzeczywiście jest to dodatkowa spora ilość pracy? Nie. Dlaczego? Ponieważ należę raczej do osób leniwych, a używam pieluch wielorazowych już od ponad 4 lat (tak, jestem już weteranką wielopieluchową) i dotychczas nie zauważyłam dużej ilości dodatkowej pracy. Po wyjęciu wkładu chłonnego z pieluchy, przemywam go pod kranem i wrzucam do wiaderka na pieluchy. Nie dodaję do wiaderka wody, aby bakterie się szybciej nie namnażały. Wiaderko przykrywam wieczkiem... i tyle.

Kiedy w międzyczasie robię pranie, wrzucam po prostu pieluszki do pralki z resztą ubrań. Najlepiej przed praniem wrzucić najpierw do pralki brudne pieluszki wielorazowe i włączyć funkcję płukania z wirowaniem. Następnie można dodać resztę prania i wyprać wszystko razem. Należy wybrać funkcję prania w temperaturze 40 lub 60°C. Jeśli wybiera się temperaturę 40°C, trzeba do prania dodać miarkę specjalnego proszku antybakteryjnego do prania pieluszek wielorazowych Nappy Fresh. Jeśli natomiast wybierze się opcję prania w 60°C, nie trzeba dodawać już proszku odkażającego (pod warunkiem, że będzie się używać jednego z proszków podanych na końcu tego posta). 

UWAGA! Otulaczy ani kieszonek wykonanych z materiału PUL nie wolno prać w wyższej temperaturze niż 60°C ani też suszyć bezpośrednio na kaloryferach oraz w gorące dni na pełnym słońcu, gdyż mogą wtedy zostać na stałe uszkodzone i będą przeciekać. Można je natomiast suszyć w suszarkach bębnowych, ale nigdy wewnętrzną warstwą PULu na zewnątrz.

Ponadto, warto wiedzieć, że funkcja wirowania bezpieczna dla PULu to 800 obrotów na minutę nie więcej. Czasem spotyka się informację, że wirowanie do 1000 obrotów na minutę też jest dozwolone. Ja osobiście jednak bym nie ryzykowała prania z maksymalną dozwoloną prędkością wirowania. A co jeśli w ten sposób pieluchy się popsują? Nie będzie się wtedy już niestety dało ich odratować. A przeciekające pieluchy nie będą spełniać swojej jedynej funkcji.

wiaderko na pieluchy Balbinka
wiaderko na pieluchy Balbinka - koszt około 15 złotych

Moje błędy: Wcześniej dodawałam do wiaderka trochę wody i kilka kropli olejku antybakteryjnego (z drzewa herbacianego albo lawendowego). Jednakże po jakimś czasie dowiedziałam się, że w wodzie bakterie namnażają się szybciej, a kilka kropli olejku antybakteryjnego absolutnie nie wystarczy, by zlikwidować bakterie. Teraz już wiem, że brudne wkłady najlepiej trzymać po prostu w wiaderku na sucho i tak też teraz robię.

3. Kupa 

Dotykanie i czyszczenie kupy dziecka nie jest tak straszne, jak nasza wyobraźnia to maluje. Oprócz wkładów w pieluszce używam super wynalazku wielopieluszkowego - biodegradowalnych papierków. Jeśli dziecko zrobi kupę, papierek po prostu wyrzucam do toalety i spuszczam wodę. Czasem fragment pieluszki może się rzeczywiście pobrudzić, ale niewielki procent kupy pozostawiony na pieluszce jest i tak lepszy niż całość.

UWAGA! Papierki biodegradowalne warto wprowadzić dopiero, kiedy zacznie się rozszerzać dietę dziecku (czyli mniej więcej od 6 miesiąca życia). Dlaczego nie wcześniej? Ponieważ kupy mleczne rozpuszczają się w wodzie, więc w ogóle nie trzeba ich spłukiwać ani zapierać. A do tego nic nie śmierdzą i wygląda trochę jak jajecznica (pewnie przez minimum kilka dni nie zjecie teraz jajecznicy :P). Jeśli jednak nie jesteście w stanie zostawić takiej kupy na pieluszce zanim trafi ona do pralki, przemyjcie je po prostu pod zimną bieżącą wodą. 


kupa dziecka jak jajecznica
źródło: https://www.osesek.pl

4. Zużycie wody 

Jak wspomniałam powyżej, pieluchy piorę w pralce z resztą ubrań. Nie robię oddzielnego prania na pieluchy, no chyba, że uzbiera się ich naprawdę dużo. Przez jakiś czas wielopieluchowałam dwójkę dzieci (nocą również wielo, ale innym systemem). Wtedy rzeczywiście zdarzało się nie raz, że pieluchy zajmowały całą pralkę. ;-)

Czasem konieczne jest przemycie niektórych wkładów pod bieżącą wodą, ale według mnie ilość zużywanej wtedy wody równa się ilości wody zużywanej do mycia rąk, więc też nie jest tego jakoś bardzo dużo. Żeby dać Wam jakieś średnie wyobrażenie, ile miesięcznie zużywamy m³ wody - jest to około 20 m3 przy 4 osobach raz na 2 miesiące. Tak więc zużycie na osobę/miesiąc to u nas średnio 2,5 m³. Według informacji, jakie znalazłam na stronie krakow.pl, średnie zużycie wody w moim mieście na mieszkańca to 3,79 m³, my zużywamy tej wody mniej. Tak więc, jak widzicie, jakiś ogromnych kosztów czy też szkody dla ekologii związanego z nadmiernych zużyciem wody przy stosowaniu pieluch wielorazowych w naszym przypadku nie ma. Choć nawet jeśli by to zużycie wody było wyższe, i tak jest nieporównywalnie bezpieczniejsze dla planety, niż stosowanie pieluch jednorazowych, o czym już pisałam Wam we wpisie o całej prawdzie na temat pampersów.

pieluchy wielorazowe a zużycie wody

5. Schnięcie 

Strach, że pieluchy wielorazowe nie wyschną na czas może hamować rodziców przez zdecydowaniem się na wielorazówki. Mnie jednak to się nigdy nie zdarzyło. Na początku swojej przygody z wielopieluchowaniem używałam bardzo szybko schnących wkładów z mikrofibry. Są one dość popularne, kiedy rodzic jest początkujący w temacie i/lub ma małe dziecko, które sika stosunkowo niewiele. Takie wkłady są też bardzo tanie, co z pewnością ułatwia decyzję o ich kupnie. Jednak wkłady te nie są idealne. Po pierwsze mikrofibra to materiał sztuczny. Po drugie, nie jest zbyt chłonny. Do jakiegoś czasu rzeczywiście mi wystarczał. Jednak po skończeniu przez moje dziecko mniej więcej roku, używanie wkładów z mikrofibry stało się zbyt uciążliwe. Po prostu trzeba było bardzo często zmieniać pieluchę. W przeciwnym razie następował przeciek. 

Zdecydowałam się wtedy sypnąć groszem i postawić na o wiele bardziej chłonne, acz znacznie droższe wkłady - wykonane z bambusa. Plusów takiej zmiany jest wiele: nie trzeba zmieniać pieluchy raz po raz oraz materiał, z którego takie wkłady są wykonane jest naturalny. Minusy? Na pewno koszt oraz czas schnięcia. Gdybym miała suszarkę bębnową, nie byłby to dla mnie żaden problem. Wkłady można bowiem bez problemu suszyć w tego typu maszynie. Ja jednak nie posiadam w domu takiego urządzenia. Jak sobie poradziłam? Kupnem odpowiedniej ilości wkładów (xxx), częstszym praniem oraz suszeniem wkładów na balkonie - na wiosnę i w lecie, a w zimie na grzejnikach.


suszenie pieluch wielorazowych

6. Finanse 

Na początku rzeczywiście wydaje się więcej niż kupując jedno opakowanie pieluch jednorazowych. Ale i tu można zaoszczędzić: choćby kupując używane otulacze i wkłady. Ja tak po części zrobiłam. Średnia cena zakupionych przeze mnie używanych kieszonek to 50-55 złotych za sztukę (nowych około 70 zł/szt), a używanych wkładów to 15 złotych za sztukę (nowe 22 zł/szt). Razem to jakieś xxx złotych... Jest to cena za CAŁE pieluchowanie i to nie tylko jednego dziecka, bo kolejne mogą używać tych samych wkładów i otulaczy. Co więcej, kiedy już nie będzie się miało więcej dzieci, można zarówno wkłady jak i otulacze odsprzedać, tym samym jeszcze bardziej oszczędzając. Natomiast szacuje się, że koszt jednorazówek w ilości potrzebnej dla jednego dziecka na okres około 2 lat to ponad 3000 złotych. Wiele dzieci natomiast w obecnych czasach pieluchuje się nawet do 3 roku życia, tak że koszt pieluszek jednorazowych wzrasta wtedy jeszcze bardziej.


pieluchy wielorazowe - oszczędność
źródło: www.carew.com

7. Wyśmianie 

Nie było tu tak źle, jak myślałam. Co prawda pierwszą reakcją męża, było, że po moim trupie, ale teraz i on jest już wielkim zwolennikiem pieluch wielorazowych. Ba! Zaczął się je zachwalać swoim kolegom, którzy lada moment mieli stać się ojcami. Twierdzi, że jest to bardzo proste i absolutnie niemęczące rozwiązanie.

Nasze rodziny i znajomi na początku byli zdumieni i zaciekawieni tematem. Nikt nie powiedział nam niczego obraźliwego typu, że jesteśmy oszołomami, albo eko wariatami. Wręcz przeciwnie. Wiele osób nam gratulowało decyzji i chciało się dowiedzieć o tych pieluchach jak najwięcej ;-)


5 słów kluczy w pieluchowaniu wielorazówkami:


wkłady chłonne;
otulacz;
kieszonka;
AIO;
papierek biodegradowalny*.

Wierzcie mi, więcej znać nie trzeba. ;-)

Kiedy myślimy o pieluszce myślimy o jednym produkcie, który po prostu zakłada się na pupę dziecka i voilà. Cały koncept pieluszek wielorazowych jest trochę inny. Dziecku nie zakłada się na pupę jedynie jednej rzeczy, a kilka, które to w całości tworzą wielorazową pieluchę. O jakie części chodzi?

Wkłady chłonne 

Zaczynając od tych najbliżej pupy: wkładki chłonne (czyli to co chłonie, to co z dziecka wychodzi :P). Takich wkładek są dziesiątki. Opisanie ich wszystkich mija się z celem, więc po prostu napiszę Wam, na jakie ja się zdecydowałam na początku oraz na jakie przeszłam po jakimś czasie i dlaczego. Kiedy dziecko było już trochę podrośnięte, używałam wkładów bambusowo węglowych marki Pupus. Chłonęły dobrze do momentu, kiedy moje dziecko nie skończyło mniej więcej roku. Poza tym super się prały no i schnęły w mgnieniu oka, z na dodatek są w takim kolorze, że nie widać było na nich ewentualnych zabrudzeń, jakie mogły pozostać na nich nawet po praniu.


źródło: www.pupus.pl

źródło: www.pupus.pl

źródło: www.pupus.pl

Moje błędy: używanie zamiast specjalnych wkładów chłonnych małych ręczniczków (30 x 50) i Ikei model Nackten; używanie zamiast wkładów zwykłej tetry - szybko przemakały plus trzeba było je składać, żeby się zmieściły w pieluszce (denerwujące ;-) ).

Po ukończeniu mojego dziecka roku, przestawiłam się na zupełnie inny system pieluchowania. Zrezygnowałam z otulaczy (dziecko za bardzo się już ruszało przy przewijaniu) i przeszłam na system kieszonka + długi i chłonny wkład bambusowy. Zmieniłam też markę. Zamiast Babyetty przeszłam na kieszonki Kokosi i Ecodidi, a zamiast wkładów Pupusi, zakupiłam wkłady Kokosi. Ceny były powalające w porównaniu z dotychczasowym systemem pieluchowania, jednak o wiele wygodniejsze i efektywniejsze. Liczę też, że po zakończeniu procesu pieluchowania, większość poniesionych kosztów i tak mi się zwróci. Mam bowiem zamiast odsprzedać pieluszki na facebookowych bazarkach wielopielo. ;-)

zdjęcie ze strony https://3e.waw.pl/

Otulacz 

Na wkłady chłonne nakłada się pieluszkę. Moją ulubioną do momentu aż moje dziecko nie skończyło roczka był otulacz. Jest to zewnętrzna warstwa, takie à la majteczki, które utrzymują, lub mówiąc inaczej, otulają od wewnątrz wkład chłonny, a które są nieprzemakalne, ale przechodzi przez nie powietrze, tak że skóra dziecka w nich oddycha, w przeciwieństwie do ceratowych pampersów. Takie wkłady najlepiej kupić w rozmiarze one size, który rośnie wraz z dzieckiem (za pomocą napów można zmniejszać lub zwiększać wielkość pieluszki). Jeśli pieluszkujecie od urodzenia, polecam dokupić jeszcze mini pieluszki w rozmiarze new born na przykład marki Kokosi albo xs na przykład marki Babyetta. Ja przynajmniej stosowałam mini otulacze tych dwóch firm i były super. Kokosi były naprawdę małe, idealne od dnia narodzin. Babyetta były ciut większe, ale też się bardzo dobrze sprawdzały.


Mama pod Prąd - otulacz Babyetta
źródło: www.babyetta.pl

Moje błędy: w modelach z dwoma gumkami z każdej stronie nie chowałam wewnętrznej gumki do środka, co powodowało szybkie przemakanie pieluszki z boku.

Nie rozglądnęłam się za innymi krojami otulaczy. Te od Babyetta są dość obszerne. O wiele bardziej do gustu przypadły mi otulacze choćby od Kokosi.


zdjęcie ze strony https://3e.waw.pl/


Kieszonka

Inną popularną wersją majteczek wielorazowych jest kieszonka, czyli otulacz z doszytą warstwą wewnętrzną wykonaną na przykład z mikropolaru, która pozostawia uczucie suchej pupy (są też kieszonki z innych materiałów, więc mogą dawać również uczucie mokro). W tej warstwie tworzy swoistą kieszonkę (i stąd jej nazwa), do której wkłada się wkład chłonny. Efekt końcowy jest taki sam jak przy otulaczu.

Mama pod Prąd - kieszonka Babyetta
źródło: www.babyetta.pl

Ja osobiście używam jedynie otulaczy (bo są tańsze, można używać bez prania nawet kilka razy oraz schną w mgnieniu oka). Może kiedyś dokupię kieszonki (gdyż łatwiej się je zakłada - wkłady nie ruszają się).

Otulacze mam chyba jednej z najlepszych marek na polskim rynku pieluszkowym, czyli Babyetta. Pieluszki tej firmy są dość drogie, bo kosztują około 70 złotych za sztukę, ale są świetnie wykonane i po prostu nie do zdarcia. Ja zakupiłam 7 sztuk kieszonek, wszystkie używane przez moją ulubioną stronę czyli olx. Tam średni koszt takiej pieluszki to już 40 złotych, czyli o wiele bardziej znośna cena.

AIO

Jest jeszcze jeden często polecany system wielopieluchowania - AIO, to znaczy all-in-one. Jest to kieszonka z doczepionym do niej na stałe wkładem. Komu polecam takie rozwiązanie? Osobom, które posiadają suszarkę bębnową. Suszyć taką pieluszkę bez tego wynalazku graniczy z cudem. ;-)

zdjęcie ze strony https://3e.waw.pl/

zdjęcie ze strony https://3e.waw.pl/

 

Papierki biodegradowalne

Bardzo ważnym dla mnie elementem w pieluszkowaniu wielorazowym są biodegradowalne papierki. Jaka jest ich funkcja? Po pierwsze, osadza się na nich kupa, więc przy zmianie pieluchy, nie muszę się nią już przejmować, wyjmuję papierek i wrzucam do toalety. Dzięki temu kupy nawet nie dotykam :D Oczywiście czasem coś się wydostanie na pieluszkę, ale będzie jedynie część kupy, więc łatwiej się jej będzie pozbyć. :P Drugą funkcją tego papierka jest utrzymanie poczucia suchej pupy, czyli tak jak w przypadku wkładki sucha pielucha. Można więc, jeśli używa się papierków, nie dawać równocześnie tamtej dodatkowej wkładki. Moimi ulubionymi papierkami są: Close Parent, jednorazowe papierki biodegradowalne, 160 szt.

Moje błędy: wyrzucałam do toalety papierki przy każdej zmianie pieluszki, podczas gdy jeśli dziecko robiło tylko siku, a nie trzeba tego robić. Wystarczy wtedy przemyć papierek wodą, albo wyprać w pralce z resztą prania, wysuszyć i użyć ponownie. Takie papierki czasem wytrzymują nawet do pięciu użyć.

Woreczek 

Przy pieluszkowaniu wielorazowym używam jeszcze jednej rzeczy, która przydaje mi się, kiedy zmieniam dziecku pieluchę poza domem. A jest to woreczek z nieprzemakalnej tkaniny PUL. Swój (również marki Babyetta) kupiłam na innej stronie za 25 złotych. Niestety nie jest już dostępny.



W CZYM PRAĆ?

1) Nigdy w płynie do prania. Dlaczego?

W praniu pieluszek istotne jest to, żeby w proszku były związki wybielające na bazie tlenu z aktywatorem (zwykle są to nadwęglan sodu + TAED), które zabijają bakterie. Związki te występują tylko w proszkach do prania, nigdy płynach. Aktywator TAED jest konieczny, ponieważ inaczej potrzebna by była temperatura powyżej 60°C, aby pieluchy po praniu były czyste. Niestety PUL, z którego wykonane są pieluszki wielorazowe, niszczy się w temperaturze wyższej niż 60°C. 

Co więcej, płyny nie wypłukują się lepiej niż proszki. Proszki wypłukują się bez problemu w standardowym praniu, płyny nie koniecznie.

2) W proszku najlepiej do białego. Jakie warunki musi spełnić?

Jak się okazuje, nie każdy proszek jest odpowiedni do prania pieluch wielorazowych. Sama na początku swojej przygody z wielopieluchami popełniłam sporo błędów w tej kwestii. Na szczęście warunków, jakie musi spełnić proszek do prania takich pieluszek nie jest zbyt wiele. A kiedy się je pozna, bez problemu uda Wam się znaleźć ulubiony.

Jakie są więc te "tajemnicze" warunki?

Proszek odpowiedni do prania pieluch wielorazowych musi zawierać nadwęglan oraz jego aktywator, które razem pozwalają na dopranie, wybielenie i dezynfekcję w niskiej temperaturze, czyli w 40°C.
  
UWAGA! Sam nadwęglan dezynfekuje w minimalnej temperaturze 70-80°C, a do prania w tak wysokiej temperaturze nie można dopuścić. Maksymalna temperatura prania materiału PUL to 60°C. Natomiast bambus w temperaturze 60°C znacznie się skurczy.

UWAGA! Jeśli chcemy prać w proszku, który obok składników bielących nie zawiera aktywatora, należy wtedy bezwzględnie dodać do prania dodatek antybakteryjny (MioFresh, Nappy Fresh), które mają w składzie TAED.

Poniżej podam Wam jeszcze spis proszków do prania, które zawierają aktywator bielenia TAED (teraacetyloetylenodiamina - substancja stosowana pomocniczo w procesach bielenia z wykorzystaniem nadtlenku wodoru). Znalazłam go na polecanej Wam już grupie Pieluchy Wielorazowe oraz NHN:

PROSZKI NADAJĄCE SIĘ DO PRANIA PIELUCH WIELORAZOWYCH
(posiadające nadwęglan + TAED) 

Używając poniższych proszków nie trzeba używać dodatkowo odkażacza. Ja używam na ten moment proszku Lovela do białego, który nie posiada aktywatora TAED, dlatego do każdego prania dodaję łyżkę stołową odkażacza piorąc w 60 stopniach.

  • Amway
  • Ariel
  • Ariel Mountain Spring
  • Ariel profesional
  • Biały Jeleń BIEL
  • Bobini universal
  • Bryza 4W1 proszek do bieli
  • Bryza EXPERT biała proszek do prania
  • Bryza EXPERT POWDER 4w1 proszek do białego
  • Bryza EXPERT proszek do prania tkanin białych
  • Bryza Proszek do białego
  • Bryza Turbo. Proszek do prania tkanin białych
  • Bryza Vanish. 2w1. Proszek do prania tkanin białych i odplamiacz
  • Domol sensitive
  • Eco Mimi
  • Frosh cytrynowy
  • MioCare
  • Persil Color
  • Persil REGULAR
  • Vizir
  • Vizir Alpejska świeżość
  • Vizir do białego Alpin Fresh
  • Vizir do białego Sensitive
  • Vizir Profesional Alpine Fresh
  • Vizir sensitive
  • ZIGGI color
  • ZIGGI white

UWAGA! Do prania pieluch wielorazowych NIE używamy płynów zmiękczających, orzechów i kul piorących. Nie poleca się też używać proszków domowej roboty. Dlaczego? Ponieważ domowy proszek nie ma surfaktantów (środków czynnych powierzchniowo), które "łapią" brud i pozwalają na jego usunięcie. W domowych proszkach jedynym surfaktantem bywa mydło, ale jest to słaby surfaktant do prania, bo reaguje z jonami wapnia i magnezu w wodzie i tworzy osad na ubraniach.

Dodatkowe zalecenia w sprawie proszków:

Ogólnie proszek powinien mieć >5% związków wybielających na bazie tlenu. Jeśli pierzemy sztuczne materiały (polar, coolmax, mikrofibrę), powinien mieć <5% mydła. Jeśli pierzemy pieluszki z dodatkowym impregnatem, powinien mieć nie więcej niż 15% związków wybielających na bazie tlenu.

***

Na koniec pytanie za sto punktów. Jak w pieluchach żyje się mojemu synkowi? Zdrowo i kolorowo, więc chyba fajnie. :-)




Używając pieluszek wielorazowych mam pewność, co dotyka skóry mojego dziecka. Co więcej, wiem, że są to jedynie naturalne materiały. Pieluszki, których używam nie odparzają skóry mojego syna. Nie muszę więc używać żadnych kremów na jego pupę, co jest bardzo ważne, ponieważ skóra dziecka jest nawet do 10 razy cieńsza od skóry dorosłego człowieka i jest chłonna jak gąbka. Jedynie od czasu do czasu daję troszkę oleju ze słodkich migdałów, oleju kokosowego albo masła shea. Wszystkie te oleje są w 100% naturalne i hypoalergiczne.

Kończąc niniejszy post, podpisuję się w 100% pod opinią Pani Magdy Targosz, współautorki "Poradnika dla zielonych rodziców". Napisała ona następujący komentarz dotyczący pieluch wielorazowych: 

Taka zmiana to nie tylko kwestia kupienia innych pieluch, ale przede wszystkim zmiany myślenia. Jesteśmy niewolnikami postępu. Nasi rodzice tak źle wspominali tetrę, że pieluchy jednorazowe do dziś uważane są za wspaniały wynalazek, który pozwala spokojnie żyć zamiast ślęczeć nad garnkiem i żelazkiem. Na szczęście nie trzeba już wybierać pomiędzy wygodą a zdrowiem naszych dzieci. Dzisiejsza pieluszka wielorazowa nie ma wiele wspólnego ze starą, poczciwą tetrą. Nie wymaga gotowania ani prasowania. Jest tak samo łatwa w użyciu jak jednorazówka. Dodatkowo może służyć kolejnym dzieciom. Natomiast przerażające wyniki badań mówiące o szkodliwości pieluch jednorazowych bardzo jasno świadczą o tym, że uśmiechnięte twarze dzieci z reklam pieluszek to tylko jedna strona medalu. Rozumiem, że dla wielu rodziców wizja rozwieszania co drugi dzień pieluch może przerażać. Myślę jednak, że warto wiedzieć, w czym nasze dzieci spędzają średnio 2 lata swojego życia.

Pieluchy jednorazowe miały rodzicom ułatwić życie. Tak jak sztuczne mleko i dania w słoiczkach. Dziś naprawdę trudno sobie wyobrazić, by ich nie było. Ale ja jestem trochę inna, jestem przecież matką pod prąd... i nie stosuję ani pieluch jednorazowych, ani mleka modyfikowanego, ani dań w słoiczkach. Co więcej, nie jestem tymi "brakami" wcale umęczona. ;-)


Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z moimi działaniami i niczego nie przegapić:

- obserwuj mnie na Facebooku - Mama pod prąd FB

- zaglądaj do mnie na Instagramie - Mama pod prąd Instagram


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

• Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
• Obraźliwe komentarze będą usuwane

Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger