czwartek, stycznia 07, 2021

Dzień dziwaka, czyli trochę dziwnych faktów o Mamie pod prąd

Rok 2020, który właśnie minął (na szczęście!), dał mi tak bardzo w kość, że zdałam sobie sprawę, iż wpłynął on znacząco na treści publikowane przeze mnie na blogu. W 2020 było bardzo poważnie, czasem aż zbyt poważnie. Bo, wiecie, w ogóle nie miałam nastroju na jakieś lżejsze, śmieszniejsze treści. Jednak to nie oznacza, że ja w życiu prywatnym jestem w 100% poważną osobą. Wręcz przeciwnie. Uwielbiam się śmiać i wygłupiać z rodziną i przyjaciółmi. 

Tak, to ja. 😉

Ponieważ dziś, 7 stycznia, przypada Dzień Dziwaka, zmobilizowałam się do zamieszczenia na swoim blogu treści trochę dziwacznych, a dokładniej informacji na temat swoich osobistych dziwactw. Jak sami zobaczycie, jest ich trochę, choć jako że nie cierpię na nerwicę natręctw, na pewno jest tego znacznie mniej niż choćby u Adasia Miauczyńskiego z "Dnia świra". Wpis będzie luźny i mam nadzieję przyjemny do czytania i pośmiania się. Gotowi? No to zaczynamy.

1. Zęby najczęściej myję z jedną nogą podniesioną do góry i opartą na taborecie, sedesie, lub obramowaniu wanny. Po prostu jedna noga musi być wyżej i już! Skąd to się wzięło? Zanim zostałam mamą, byłam nocnym markiem. Kiedy w końcu mobilizowałam się, aby pójść spać, byłam już tak zmęczona, że trudno mi było ustać na nogach, tym bardziej, że oczy ze zmęczenia miałam już często zamknięte. Aby złapać równowagę, zaczęłam opierać jedną nogę na czymś wyższym i... tak już zostało. 😉

2. Jak śpię muszę być zawsze przykryta, nawet jak w sypialni jest +30 stopni. Nie jest to wtedy już oczywiście puchowa kołdra, a jedynie pusta powłoczka, ale jednak coś musi mnie przykrywać. Inaczej bardzo trudno mi zasnąć. Choć, będąc karmiącą mamą oczywiście zdarza mi się usnąć i bez przykrycia.

3. Absolutnie nie przejdzie mi przez gardło kawa mrożona. Nawet jak na dworze/polu (zwał jak zwał) jest upał, kawę muszę wypić gorącą. Potem popijam ją najwyżej zimną wodą. Natomiast iced tea może być, jednak tylko taka domowej produkcji, a nie gotowa z butelki czy puszki.

4. Dostaję szału, jak książka nie jest podzielona na krótkie rozdziały, ponieważ bardzo nie lubię iść spać, nie zakończywszy rozdziału. Następnego dnia, denerwuję się, kiedy czytam ponownie choćby kilka już przeczytanych dzień wcześniej zdań. Zaznaję spokoju dopiero wtedy, kiedy znajduję fragment, w którym skończyłam lekturę.

5. Bardzo się irytuję, kiedy nie jestem się w stanie do końca wyziewać, ponieważ ktoś mi przeszkodzi podczas tego procesu. Wtedy ziewam aż do skutku. Nawet pisząc to zdanie 😉 Mój mąż to wie i czasami przeszkadza mi celowo. Aaa!!!



6. Boję się ciem. Nie wydają mi się obrzydliwe, jak pająki (-> mam arachnofobię), ale po prostu, kiedy widzę takiego nocnego motyla, to uciekam. Czasem, żeby nie robić scen, odchodzę powoli, ale jednak staram się coraz bardziej wydłużać odległość pomiędzy sobą a ćmą. Do zwykłych, dziennych motyli nie mam natomiast nic.

7. Po wypiciu herbaty, wyciskam z torebki pozostały sok i jeszcze dopijam. Rzadko piję herbaty z torebek, ale kiedy już tak się zdarzy, nie potrafię inaczej. Robię tak nawet w miejscach publicznych, choćby to była nie wiem jak ekskluzywna restauracja. I can't help it. 😉

8. Jeśli chodzi o herbaty, już kiedyś to pisałam przy okazji mojego posta 35 faktów o Mamie pod prąd, ale jeszcze powtórzę oraz rozwinę wspomniane wtedy dziwactwo. Pisałam wtedy, że moimi ulubionymi herbatami są herbaty zielone i białe oraz, że nie lubię pić herbaty, kiedy wnętrze kubka, z jakiego ją piję nie jest w kolorze białym. Dodam, że to samo tyczy się kawy. Wnętrze musi być białe i już! Ponadto, jak się okazuje, część zewnętrzna kubka też ma znaczenie. Zielona herbata najbardziej smakuje mi pita z kubka, którego kolor z zewnątrz wpada w tonacje zielone lub niebieskie, natomiast kawę z kubka, który z zewnątrz jest pomarańczowy lub czerwony (to samo tyczy się herbaty czerwonej). Natomiast pite często wieczorem kakao smakuje mi najlepiej z kubka z podobizną zwariowanej Małej Mi. Może to dlatego, że zarówno kakao jak i Muminki kojarzą mi się z dzieciństwem. 😉



9. Najpiękniejszym dla mnie zapachem, jest zapach skoszonej trawy. Kiedy go czuję, mam wrażenie, jakbym była na jakimś haju 😉. Gdyby produkowano taki zapach w formie perfum, odświeżacza do mieszkań albo świec zapachowych, zarówno ja jak i cały dom pachniałby taką skoszoną trawą non stop.

10. Uwielbiam dotykać żył na rękach. Zwykle swoich, bo ludzie jakoś mnie (oprócz męża) w tej kwestii nie rozumieją. Przede wszystkim, jak jest gorąco, a one są wtedy bardzo widoczne. Rajcuje mnie też dotykanie ścięgien znajdujących się na wewnętrznej stronie przedramienia. Call me a weirdo, if you like. 😉

11. Wpadam w absolutne obrzydzenie połączone z paniką, kiedy ktoś chce dotknąć, lub w mojej obecności dotyka sobie krtań. Krzyczę, wzdrygam się i czym prędzej wychodzę. 😉 Mąż czasami tak się ze mną droczy.

12. Uważam, że marihuana śmierdzi jak brudne skarpetki. Od razu wyczuję (serio, dosłownie jak jakiś jak pies gończy 😉), kiedy ktoś ją pali. Zaraz mnie mdli, a ja oczywiście nie omieszkuję skomentować tego zapachu na głos.

13. Zawsze dziwnie się zachowuję przechodząc przez bramkę dźwiękową w sklepie, jeśli niczego w nim nie kupiłam. Dosłownie, jakbym coś ukradła. Nie potrafię nad tym zapanować. 😉 Podobnie rzecz ma się z bramkami na lotniskach. Przechodząc przez nią czuję się jak jakaś terrorystka z ukrytym karabinem maszynowym oraz granatami. 

14. Kiedyś przeczytałam, że człowiek się ślini, jak wypowie słowo cytryna tylko w swoim ojczystym języku. Kiedy idę do dentysty, zawsze mi się to przypomina i w myślach na fotelu dentystycznym mówię sobie wtedy we wszystkich znanych mi językach: cytryna, lemon (EN), limón (ES). I rzeczywiście ślinię się tylko przy cytrynie. 😃 Przez to wszystko mam już ksywkę najbardziej śliniącej się pacjentki. 

źródło: Pixabay

15. Uwielbiam się bujać na huśtawkach. Zawsze nachodzi mnie wtedy ochota na śpiewanie biesiadnej piosenki "W piwnicznej izbie siedzę sam". Nie, nie potrafię tego wytłumaczyć. 😉

16. Bardzo się cieszę, że mam małe dzieci, ponieważ dzięki temu mogę sobie śmiesznie biegać w ich obecności zawsze, kiedy mam na to ochotę. A mam często. 😃 I nikt się wtedy dziwnie na mnie nie patrzy.


17. Panicznie boję się tego, że kiedyś spóźnię się na samolot. Do tego stopnia, że dość często śni mi się tego typu scenariusz po nocach. Siedzę sobie w najlepsze w domu i nagle orientuję się, że samolot odlatuje za 2 godziny, a ja jeszcze jestem nie mam spakowanej walizki, odprawa on-line nie dokończona, bilety nie wydrukowane. Może też dlatego przed każdym wyjazdem za granicę po kilkadziesiąt razy sprawdzam, czy włożyłam do torebki wszystkie potrzebne dokumenty. Jak jestem już za drzwiami, sprawdzam to kolejny raz i ponownie w aucie, no bo może jednak sobie wyszły albo coś mi się przywidziało. 😂

18. Jeśli chodzi o jedzenie, a dokładniej o przysmaki ze stron rodzinnych mojego męża, to: z grillowanych krewetek zawsze staram się wyczyścić tę czarną linkę, będącą przewodem pokarmowym, ponieważ nie mam ochoty jeść kupy, a z ośmiornicy muszę zawsze odkroić najpierw macki zanim ją przełknę. Moi teściowie przy tych czynnościach ze mnie strasznie leją.

19. W przeglądarce w telefonie oraz na komputerze mam zawsze otwartych milion kart, ponieważ -- wiecie - coś tam muszę doczytać, coś dooglądać, coś jeszcze sprawdzać, coś kupić, itp., itd. Prawie nigdy tego nie robię, ale kiedy nie mam otwartych co najmniej dziesięciu-dwudziestu stron, czuję się co najmniej nieswojo.

20. Jeśli kiedyś będą dostępne loty na księżyc dla zwykłych Kowalskich, nie będzie mnie taka podróż w ogóle interesowała. Dlaczego? Ponieważ cały czas mam przed sobą wizualizację, że jak stanę na księżycu i spoglądnę z niego na Ziemię, to ona nagle wybuchnie... i nie będę miała gdzie wrócić. 😂


Jak na razie to chyba na tyle. Mam nadzieję, że spodobał Wam się ten wpis. Nie ukrywam, że czasem fajnie jest napisać coś takiego lekkiego. Od razu człowiekowi robi się przyjemniej. Choć nie martwcie się, trudnych tematów na moim blogu nie zabraknie. W końcu jestem Mamą pod prąd. 😉

Który z dziwacznych faktów o mnie Was najbardziej rozśmieszył? Dajcie znać. Jestem bardzo ciekawa. A może i Wy macie jakieś swoje dziwactwa? Podzielcie się z nimi w komentarzach pod postem. 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z moimi działaniami i niczego nie przegapić:

- obserwuj mnie na Facebooku - Mama pod prąd FB

- zaglądaj do mnie na Instagramie - Mama pod prąd Instagram


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

• Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
• Obraźliwe komentarze będą usuwane

Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger