środa, czerwca 24, 2020

Moje dzieci, jestem z Was dumna


Kochany synku, kiedy z radością pokazujesz mi kwiatek wykonany przez Ciebie w żłobku, jestem z Ciebie dumna. Widzę, że jego listki nie przylegają do łodyżki, a płatki ustawione są nieregularnie. Dla osoby z zewnątrz ten obrazek mógłby być beznadziejny. Dla mnie jednak jest najpiękniejszy na świecie. Wiem, ile trudności sprawiają Ci prace manualne. Masz przecież stwierdzone słabe rozwinięcie mięśni nadgarstka. Cieszę się więc z każdego Twojego sukcesu w tej dziedzinie.

Kochana córeczko, kiedy układasz puzzle ze zwierzętami i wskazując na nie, starasz się powiedzieć, jakie dźwięki wydają, jestem z Ciebie dumna. Dla osoby z zewnątrz taka niewyraźna wymowa mogłaby być powodem do śmiechu. Dla mnie jednak każde Twoje "chr chr" na świnkę czy "mia mia" na kota to najpiękniejsze dźwięki. Wiem, ile trudności sprawia Ci mówienie. Przed nami jeszcze sporo ćwiczeń mięśni twarzy, które masz mało rozwinięte w porównaniu z innymi dziećmi. Cieszę się więc z każdego Twojego sukcesu w tej dziedzinie.

Kochany synku, kiedy mówisz do mnie pełnymi zdaniami, mimo że brzmią one nie do końca tak, jakby tego oczekiwał profesor Miodek, jestem z Ciebie dumna. Wiem, jak jeszcze do niedawna dużą trudność sprawiało Ci mówienie pojedynczymi słowami. Miałeś przecież stwierdzony opóźniony rozwój mowy. Tym bardziej jestem z Ciebie dumna za każdym razem, kiedy słyszę tworzone przez Ciebie zdania typu: "Nie ma autków", "Ja kopam piłkę" albo "Ja kocham mój mama". Cieszę się z każdego nowego słowa, jakie wypowiadasz. Jestem z Ciebie dumna!

Kochana córeczko, kiedy odważasz się zjeść coś nowego poza znanymi Ci już pokarmami, jestem z Ciebie dumna. Wiem, jak trudno jest Ci się przemóc i spróbować nowych smaków. Przecież masz stwierdzone zbyt krótkie wędzidełko, które spowodowało, że kiedy byłaś mniejsza i łatwiej uczyłaś się jedzenia zróżnicowanych produktów, akceptowałaś tylko moje mleko i suchy chleb. Jestem z Ciebie dumna, kiedy teraz bierzesz do buzi kawałek jabłka lub pomidora. Wiem, ile trudności Ci to sprawia.

Sebastianku, udało Ci się oduczyć używania smoczka. Miałeś wtedy ukończone 3 lata. Mimo że dla osób postronnych smoczek w takim wieku to już zaburzenie, ja jestem z Ciebie dumna. Wiem, że wcześniej nie byłeś w stanie pożegnać się z nim, mimo że starałeś się z całych sił. W końcu jednak Ci się to udało. "Wróżka smoczuszka" zabrała zepsuty smoczek i przyniosła książkę na otarcie łez.

Natalko, udaje Ci się pić coraz mniej mojego mleka zarówno w dzień, jak i w nocy. I mimo że masz już półtora roku i dla osób postronnych powinnaś pić go jeszcze mniej, jestem z Ciebie dumna. Tak, jestem zmęczona, ale też wiem, że mniej na ten moment pić go nie możesz, ponieważ moje mleko jest Ci jeszcze bardzo potrzebne. Przecież na chwilę obecną stałych pokarmów jesz naprawdę niewiele. Kiedy to się zmieni, wiem, że uda Ci się pożegnać i z maminą piersią.

Wyścig szczurów

Kochane dzieci, jestem Waszą mamą i kocham Was bezwarunkowo. Jestem dumna z każdego Waszego nowego osiągnięcia, nie bacząc na opinie innych osób. Staram się absolutnie nie porównywać Was z innymi dziećmi. Przecież życie to nie żaden konkurs ani wyścig. A poza tym, każdy z nas jest inny i to właśnie ta różnorodność sprawia, że nasz świat jest taki piękny.

Zawsze, kiedy myślę o wyścigu szczurów we współczesnym świecie oraz o chorych ambicjach rodziców, aby ich dzieci były najlepsze w każdej dziedzinie, przypomina mi się świadectwo szkolne Jana Matejki, które lata temu zobaczyłam w Domu Matejki przy ul. Floriańskiej w Krakowie. Okazuje się, że ten jeden z bardziej znanych polskich malarzy miał bardzo słabe oceny za wyjątkiem jednej. Zgadnijcie z jakiego przedmiotu? No właśnie -  z plastyki. Na świadectwie w tym jednym miejscu widniała ocena celująca. Czy to oznacza, że Jan Matejko był głupi? Oczywiście, że nie! Po prostu nie był najlepszy we wszystkim, tylko - bagatela - w malarstwie.

źródło: http://www.twoja-psychiatria.pl/

Piątkowa uczennica

A wiecie co? Ja byłam zawsze piątkową uczennicą. Co roku przynosiłam do domu świadectwa z czerwonym paskiem. I co? I nic. Skupiając się na wszystkim, tak naprawdę w niczym nie byłam wyjątkowo dobra. Nie miałam przecież już na to czasu. Efekt tego jest teraz taki, że na ten moment jestem osobą bezrobotną. Poza tym, w moim życiu zawodowym nie osiągnęłam dotychczas zbyt wiele. A wydawać by się mogło, że z takimi wspaniałymi ocenami, czego to ja w życiu nie będę robić...

Wygórowane oczekiwania rodziców wobec swoich dzieci to nadal bardzo częste i według mnie szkodliwe zjawisko. Rani ono bowiem tych najsłabszych - dzieci. A ich rodzice, zamiast stać za nimi murem, cały czas je krytykują.

Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć jedną ze smutniejszych historii, jakie kiedykolwiek usłyszałam. Są to słowa mojego brata. Jak przed chwilą napisałam, ja w domu byłam tą piątkową uczennicą. Na świadectwach mojego brata widniał natomiast cały wachlarz ocen. Ale za to w sporcie Krzysiek nie miał sobie równych. Kiedy ukończył studia, z niesamowicie smutnym wyrazem na twarzy powiedział do mnie następujące słowa: "No, zdałem na piątkę. Przynajmniej ten jeden raz mama nie będzie kłamać sąsiadce odnośnie moich ocen, tylko w końcu powie jej prawdę".

Uzmysłowiłam sobie wtedy, jak on strasznie musiał się czuć za każdym razem, kiedy słyszał, że jego własna mama nie mówiła prawdy innej, tak naprawdę obcej nam osobie. Za każdym razem swoim zachowaniem dawała znać synowi, że wstydzi się jego osiągnięć, że uważa je za niewystarczające.

Już wtedy postanowiłam sobie, że jeśli kiedykolwiek zostanę mamą, będę postępować inaczej. Nie było to dla mnie zresztą zbyt trudne, ponieważ od wielu, wielu lat mam w głębokim poważaniu to słynne "Co ludzie powiedzą?". A niech sobie mówią, co chcą. Jeśli nie mają ciekawszych tematów do rozmów, niż życie innych osób, to tylko można im współczuć. Dla mnie priorytetem jest moja własna rodzina i moje dzieci, a nie nieznani mi ludzie oraz ich opinie.

Wygórowane oczekiwania rodziców

Tydzień temu w gabinecie logopedki, do której chodzi mój syn byłam świadkiem następującej sytuacji. Przed Sebastianem lekcje miała jedna dziewczynka trochę starsza od niego. Kiedy wyszła z pokoju, jej ojciec zapytał panią logopedkę o postępy językowe swojej córki. Pani z radością poinformowała go, że dziewczynka tworzy już zdania złożone, co jest niesamowite, biorąc pod uwagę, że niedawno używała tylko prostych.

Wiecie, jak na te słowa zareagował tata dziecka? Zamiast się ucieszyć z sukcesu córki, z niebywałą niecierpliwością w głosie zapytał, kiedy będzie potrafiła recytować wierszyki. Zarówno mnie, jak i logopedce szczęki opadły do samej ziemi. Pani ponownie starała się wytłumaczyć ojcu dziewczynki, że do wierszyków jeszcze daleka droga, że na pewno trochę czasu minie, aż jego córka będzie w stanie recytować poezję. Robiła wszystko, co w jej mocy, aby uświadomić ojcu niesamowity sukces córki, którego wydawało się, że w ogóle nie dostrzegał. Tata dziewczynki był jednak niewzruszony. "No bo moja żona chce, żeby dziecko ładnie wypadło na filmiku na pożegnanie roku szkolnego, jaki będzie nagrywany w przedszkolu już niedługo"...

I wiecie, co w tym wszystkim było najsmutniejsze? Że to dziecko cały czas patrzyło na swojego tatę, na tę jedną z najważniejszych osób w jej życiu, i słyszało, że jej osiągnięcie, z którego przed chwilą była jeszcze taka dumna, w jego mniemaniu jest tak naprawdę niczym.

Czy pasek na świadectwie jest najważniejszy?

Za kilka dni będzie miało miejsce zakończenie roku szkolnego. Internet z pewnością zostanie wtedy zalany zdjęciami dumnych rodziców, chwalących się ponadprzeciętnymi osiągnięciami swoich dzieci (czyt. świadectwami z czerwonym paskiem). Tylko czy to świadectwo naprawdę jest takie ważne? Czy tylko ono świadczy o osiągniętych sukcesach? Czy przypadkiem nie powinno być tak, że twoje dziecko jest dla Ciebie dumą bez względu na to, czy na tej kartce papieru będzie widniała ocena bardzo dobra czy dostateczna? Przecież tylko Ty wiesz, ile sił włożyło w naukę. Przecież tylko Ty zdajesz sobie sprawę, ile czasu i energii kosztowało je opanowanie materiału z danego przedmiotu.

A co z osiągnięciami, które nie są brane pod uwagę na świadectwie? Co ze szczerą przyjaźnią, cierpliwością, uczynnością, lub wrażliwością? Czyż one w rzeczywistości nie są ważniejsze od opanowanej tabliczki Mendelejewa lub wyuczonych nazwisk generałów w bitwie pod Bzurą?


Kochane dzieci, jestem z Was dumna. Wasza mama.

Kochane dzieci, zawsze byłam, jestem i będę z Was dumna. Cieszę się, kiedy potraficie się bawić razem nie rzucając w siebie zabawkami. Kiedy przytulacie się do siebie w ramach przeprosin. Kiedy tak pięknie machacie sobie "papa" na dobranoc. Kiedy czytacie razem książki.

Staram się nie podcinać Wam skrzydeł. Sebastianku, kiedy widzę radość w Twoich oczach z tego, że założyłeś samodzielnie buty, nie poprawiam Cię od razu pokazując, że lewy jest na prawej stopie, a prawy na lewej, tylko cieszę się z Twojego sukcesu razem z Tobą. Natalko, kiedy z radością pokazujesz mi pustą miskę po zupie, nie wypominam Ci, że drugie tyle zostało na Twoim śliniaku i podłodze, tylko cieszę się z Twojego sukcesu razem z Tobą.

Czy już?


Staram się też nie zwracać uwagi na inne nieprzychylne nam osoby, które cały czas pytają: "Czy Twoje dziecko już...?", ponieważ wiem, że to, czego one tak naprawdę chcą, to tylko pochwalić się, że w ich mniemaniu ich syn lub córka są "lepsi" od Was, ponieważ robią już tamto czy owamto.

Słyszę więc te wydobywające się z ich ust "czy już":

Czy już pływa?
Czy już mówi?
Czy już przesypia całe noce?
Czy już nie używa pieluch?
Czy już je sam?
Czy już jest grzeczny?

I wtedy od razu mam ochotę odpowiedzieć pytaniem: "A czy po ukończonym żłobku, Pani dziecko od razu jako najmłodsze w historii rozpoczęło studia na Harvardzie?" 😉. Bo te wszystkie porównania są tak naprawdę nieważne.

Kochani rodzice, bądźcie dumni
ze swoich dzieci takich, jakie są.
Tylko tyle i aż tyle. ❤️



A jak Wy podchodzicie do kwestii ciągłego oceniania osiągnięć Waszych dzieci oraz porównywania ich do innych?


Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z moimi działaniami i niczego nie przegapić:

- obserwuj mnie na Facebooku - Mama pod prąd FB

- zaglądaj do mnie na Instagramie - Mama pod prąd Instagram

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

• Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
• Obraźliwe komentarze będą usuwane

Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger