poniedziałek, czerwca 22, 2020

Macierzyństwo bez ściemy #8 wywiad z Joanną Kaźmierczak, autorką bloga KreAśka

Dziś zapraszam Was na kolejny wywiad z cyklu "Macierzyństwo bez ściemy". Przypominam, że są to wywiady na wskroś realistyczne. Żadna z mam, która zgodzi się odpowiedzieć na moje pytania, nie będzie mogła owijać w bawełnę. Ma mówić prawdę i tylko prawdę, i pod żadnym pozorem nie może idealizować.

Różowym i słodziutkim instamamuśkom mówię kategoryczne NIE! 😉

JOANNA KAŹMIERCZAK


Jest mamą 14 miesięcznego synka i szczęśliwą żoną. Z wykształcenia pedagożka, z serca dusza artystyczna. Tworzy blog KreAśka, w którym opisuje swoją codzienność, dzieli się pomysłami i inspiracjami dla dzieci oraz ich rodziców.


1. Czym macierzyństwo w realu różni się od tego na Instagramie?

Macierzyństwo samo w sobie jest wymagające i trudne. Każda matka ma taką wiedzę, a i tak oglądając Instagram i kolorowe obrazki pięknego, bezproblemowego rodzicielstwa, wzmaga w sobie ogromne wyrzuty sumienia. Jakie? Mogę powiedzieć jedynie o swoich odczuciach. Widząc zdjęcia eleganckich, zadbanych domów, wypieków na blacie, pełnego makijażu na twarzy matki i jej uśmiechniętego dziecka, mam poczucie, że nie spełniam wymogów bycia mamą (tak jakby jakieś były). Widzę siebie jako gorszą i taką, która sobie nie radzi z własnym życiem. Tylko jest jedno ale. To co jest w sieci, niekoniecznie jest prawdą. Każda z Nas może na szybko przygotować make-up, ubrać dziecko w piękne ciuszki, odgarnąć stos ciuchów z kadru i zrobić milion zdjęć, by wybrać to "idealne".

Wiem jedno. Macierzyństwo to wzloty i upadki. Piękne chwile i takie, o których ma się chęć zapomnieć. Ludzie natomiast lubią oglądać urokliwe i cieszące oko obrazy. I może to jest właśnie odpowiedź, jeśli chodzi o sferę online. Pokazywanie jedynie tego, co wzbudzające zachwyt. A szkoda. Gdyby w zdjęciach pojawiało się więcej prawdy, można by zrobić wiele dobrego - chociażby wzmacniać inne mamy w poczuciu, że wszystkie nie mamy prostej drogi.

2. Co najbardziej Cię zszokowało na początku Twojego macierzyństwa? Czego się w ogóle nie spodziewałaś?

Szok to jest bardzo adekwatne określenie tego stanu, który mnie spotkał (i pewnie nie tylko mnie) po przyjściu na świat mojego syna. Przede wszystkim przygniotło mnie na wejściu ogromne zmęczenie. Takie, którego nigdy dotąd nie zaznałam. A przecież pracowałam wcześniej w kilku miejscach, po wiele godzin. Ale ma się to nijak w porównaniu do ogromnego przemęczenia związanego z macierzyństwem. Drugim aspektem tego stanu było przeorganizowanie dotychczasowego życia. I choć w teorii byłam przygotowana, dopiero rzeczywistość mocno zweryfikowała wszystko. To co sobie "założyłam" podczas trwania ciąży mogłam sobie "wsadzić w buty".

3. Kiedy zostałaś mamą, jakie pytania lub oklepane stwierdzenia najbardziej Cię denerwowały?

Było wiele takich stwierdzeń. Najczęściej padały od osób starszych. Czapeczka na każdą pogodę to chyba u wszystkich jest "guru" cudownych porad. Natomiast mnie osobiście mocno dotknęła rozmowa z babcią mojego męża. Podczas wizyty opowiedziałam o swoich odczuciach związanych z trudnościami w macierzyństwie. Liczyłam po prostu na słowa otuchy i wsparcia. Otrzymałam za to pouczenia w stylu: "Co Ty możesz wiedzieć o zmęczeniu? Kiedyś to rodziło się kilkoro dzieci, mamy szły w pole i nie marudziły. Trzeba się wziąć w garść, bo kobiety zniosą wszystko". Zamilkłam. I więcej tematu nie poruszę. Myślę, że to właśnie zamyka kobiety na wyrażanie emocji wśród bliskich. Bo po co, jeśli i tak spotykamy się ze ścianą...

4. Co myślisz, kiedy słyszysz, jak niektóre mamy twierdzą, że posiadanie dzieci niczego im w życiu nie utrudnia, ani niczego w ich życiu nie zmienia?

Uważam, że niektóre kobiety próbują na siłę udawać, że nic się nie zmieniło. Może to wynika z chęci pozostania sobą w tym wszystkim? Nie chcę negatywnie oceniać zachowania matek. Jedno wiem na pewno. Macierzyństwo u mnie zmieniło wszystko. I choć usilnie chciałoby się czasem, by było "po staremu" nie ma odwrotu. To nie znaczy, że to gorsza droga. Jest po prostu inna. Trzeba się zaadaptować do nieznanej sytuacji i na nowo uczyć się życia.


5. Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, że wśród kobiet panuje zmowa milczenia i niektóre tematy nie są poruszane, aż do momentu, kiedy staniesz się mamą?

Zdecydowanie zgadzam się z poniższą tezą 😀 A tak na poważnie, to jest coś w tym. Nie wiem z czego to wynika. Ja miałam to szczęście, że moja przyjaciółka dała mi ogromne wsparcie, gdy byłam w ciąży. Opowiadała mi o wielu trudnościach i rzeczywiście kilka sytuacji miało miejsce w mojej drodze macierzyństwa. Natomiast teściowa ani słowem nie pisnęła, że to takie trudne! A wychowała troje synów. Myślę, że pamięć Jej się szybko zatarła... 🙂

6. Co najbardziej zmieniło się w Twoich codziennych zwyczajach, kiedy urodziło się Twoje dziecko?

Moja codzienność stała się rutyną. Wraz z mężem zrobiliśmy to bardzo świadomie, by ułatwić sobie i dziecku funkcjonowanie w nowej rzeczywistości. Myślę, że jest to ważne, aby nie pogubić się w tym wszystkim co nowe i nieznane. Przewartościowałam to, co było wcześniej w jakiś sposób istotne dla mnie. Wyjście na pogaduchy z koleżankami, czy na piwo ze znajomymi jest obecnie rarytasem. Przed ciążą byłam bardzo aktywna zawodowo i ogólnie społecznie. Teraz moje życie jest stateczne w tym aspekcie. Nie jestem w stanie realizować tego co przed urodzeniem dziecka było dla mnie łatwe i dostępne. Nie mam ani siły, ani czasu na to. Zmęczenie niekiedy bywa tak ogromne, że wieczorem padam po prostu na przysłowiową twarz.

7. Odkąd zostałaś mamą, czy czegoś Ci w życiu brakuje?

Nie będę ukrywać, że są dni tęsknoty za swobodą. Taką, w której mogę pójść do łazienki bez płaczu i krzyku. Rzeczywistości, w której bez tygodniowych przygotowań wychodzę z przyjaciółmi do restauracji, czy na zakupy (i kupuję coś dla siebie, a nie tylko akcesoria dziecięce). Myślę, że większość mam tak ma. Przychodzą przecież niezwykle trudne momenty w macierzyństwie, a w głowie pojawia się myśl, by "wsiąść do pociągu byle jakiego". I odjechać gdziekolwiek, byle z dala od tego wszystkiego.

8. Czy bywają takie dni, że nie chcesz już być mamą? Jak sobie wtedy radzisz?

Zazwyczaj głośno tego nie wyrażam. Ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie. Pojawiają się czasem takie myśli. Zazwyczaj wtedy, gdy nie zadbam o siebie wystarczająco. Chodzi mi zarówno o potrzeby fizjologiczne, jak i te psychiczne. Mam wtedy dużo złości i frustracji w sobie. Pomagają mi w tym wszystkim moje pasje. Piszę na blogu, śpiewam, tworzę teksty do piosenek, czytam i gram na ukulele. To mnie odpręża. Staram się przekierowywać myśli i odczucia w stronę pozytywnych treści. 

9. Bez czego lub kogo byś zwariowała?

Na pewno zwariowałabym bez męża. Choć często i on mnie denerwuje (i vice versa 😉). Ale wtedy ratuje mnie muzyka. Wchodzę w ten świat emocji i czuję się zdecydowanie lepiej.


Ale żeby nie było aż tak pesymistycznie, odpowiedz, proszę jeszcze na jedno pytanie:

10. Co dotychczas najwspanialszego zdarzyło Ci się w macierzyństwie?

Ach, tych momentów jest zdecydowanie sporo! I to jest sens i kwintesencja macierzyństwa. Na pewno niezwykłym było pierwsze spotkanie z tym moim małym urwiskiem. Chociaż nie spieszyło mu się za bardzo na ten świat. 😉 Może to banalne, ale wiele mam mówi o pierwszym słowie, pierwszym uśmiechu. I to jest rzeczywiście prawdziwe! Ja również przy każdym "pierwszym razie" mojego dziecka wzdycham i piszczę z zachwytu. To piękne. Wynagradza wszystkie nieprzespane noce, płacz i brak czasu dla siebie. Bo teraz oprócz tworzenia własnej drogi, współtworzę także czyjąś. I choć nie jest to łatwe, staram się. Bo bycie mamą to wspaniałe doświadczenie. Życzę wszystkim mamom dużo siły i cierpliwości.


Dziękuję Ci, Joanno, za poświęcony czas i wspaniałe, szczere odpowiedzi. ❤️

Dotychczas na blogu pojawiło się jeszcze siedem wywiadów z cyklu "Macierzyństwo bez ściemy". Serdecznie zapraszam Was do ich lektury. 😊



Jeśli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z moimi działaniami i niczego nie przegapić:

- obserwuj mnie na Facebooku - Mama pod prąd FB

- zaglądaj do mnie na Instagramie - Mama pod prąd Instagram

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

• Za wszystkie komentarze z góry bardzo dziękuję :-)
• Obraźliwe komentarze będą usuwane

Copyright © 2016 Mama pod prąd , Blogger